6 grudnia 2008

nie widać mikołaja


Już po premierze. 
Spektakl miał trwać godzinę, ale pani reżyser nieoczekiwanie zażyczyła sobie dziesięć piosenek pod rząd i nie wiedziała chyba co z nami zrobić, bo staliśmy na środku sceny jaktakie sieroty i się tak tylko kiwaliśmy z przerażonymi minami.
Mam śliczne zdjęcie w moim czepku, zrobione komórką oj i chyba je sobie wstawię na nk.
Moja mama zapomniała, że dzisiaj była premiera.
Zabrałam Aśkę na lodowisko i postanowiłam nauczyć jeździć na łyżwach. Normalnie nie wiem już, szlag mnie bierze, jak ona leży to ja też leżę. 
Przez tę pierdoloną konferencję o klimacie, czy czymś tam, ruszyć dupy w tym mieście już nie można, ot co.
Nie dostanę Nikona D90 na Gwiazdkę. A zaproponowali mi bycie głównym fotografikiem na ślubie. No i czym ja będę robić te zdjęcia? Olympusem?!
Nie czuję tej świątecznej atmosfery. Nie rusza mnie to. 
Trochę słodyczy dzisiaj miałam w bucie, zeżarłam wszystko na próbie z Łukaszem i Kornelem, ale potem przyszła Aśka i policzyła mi kalorie.
-.-.
muzyka: "Miss Independent" Ne-yo

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz