28 października 2011

nieobecności zielone


wenn nichts mehr geht werd ich ein engel sein für dich allein
liście są 
coraz bardziej żółte
pomarańczowe
czerwone
hej, tu ja, dawno nie pisałam na blożku i tęskno mi trochę. ciągle liczę zadania z matematyki fizyki chemii fizyki matematyki. mam bardzo brzydkie oceny i popsuty telefon. i nie mogę czytać sobe na lekcjach harrego pottera. 
a dziś jest piątek, rozpoczął się długi weekend, a ja będę się uczyć, kurwa. gotować starą kliszę, zużywać nową, może jutro, pojutrze, za kilka dni. 
nieee, ja już wiem co dzisiaj będę robić. będę PISAĆ. moje chore myśli z mojej chorej głowy, w której nie ma nic/jest o wiele zbyt wiele.

10 października 2011

hmmmmmmmm


Pierwszy prawdziwie jesienny dzień. Tęskniłam za tobą, jesieni. Jest zimno. Pada deszcz. Marzną mi dłonie i stopy. Mam czerwone policzki, kręcą mi się włosy od wilgoci. W domu jest ciepło. Po raz pierwszy pali się w kominku. Uwielbiam ten dzień. 
Mój tata robi obiad. Zapach pomidorowego sosu rozchodzi się po całym domu.
Ale żeby nie było zbyt ckliwie, uciekłam dzisiaj z dwóch ostatnich lekcji, zabrakło mi pół punktu do maximum na sprawdzianie z angielskiego i dostałam także piękne trzy z pracy klasowej z matematyki. Zaraz wypływam na angla, żeby coś sobie nowego przyswoić i jutro mam sprawdzian z fizyki, z którego umiem totalnie nic. Nic. Zero. A muszę dostać minimum cztery. Kurde.

4 października 2011

eis


"Nikt nie umiera bez utraty dziewictwa... Życie pierdoli nas wszystkich" Kurt Cobain
Życie? Oby.
Ciekawe co by było gdyby zebrało mi się na takie zwierzenia na sprawdzianie z religii, pod pytaniem o swoje ulubione motto. Ciekawie by było.
A na serio? Brakuje mi tego bloga. I ffth. I pisania. Ale piszę, sprawdzian z matmy, jutro. Nie chce mi się. Tata każe mi robić trening interwałowy. A dzisiaj na zawodach musiałam, na starcie, na oczach wszystkich wymienić się koszulką i usłyszeć oooohhh. 
Ja pierdzielę.
Może jutro?