22 listopada 2014

11 listopada 2014

girlandy

Ja już sama nie wiem. Nie wiem już nic. Moje życie jest ostatnio takie popieprzone, ja jestem taka popieprzona, gubię się, na nic nie mogę się zdecydować i chyba jestem smutna. Bardzo potrzebuję, aby ktoś mi pomógł. Ale nie wiem dlaczego.
Dawno temu sobie coś uroiłam, co jakiś czas dostaję obuchem w głowę, tak jak dzisiaj, ale moje marzenie jest zbyt radosne, abym przestała w nie wierzyć. Daję sobie szansę i ciągle się zawodzę. Ciężko jest mi żyć z sobą samą, mam szatańskie pomysły, destrukcyjne, jeżeli ktoś mnie kiedyś zniszczy, to będę to ja sama. Mało komu ufam, mało z kim już jestem szczera i chociaż kiedyś wydawało mi się, że tak jest dobrze, że jestem niewzruszona, silna, niezależna, a inni mnie za podziwiają, teraz  wiem, że duma mnie już nie chroni, tylko mnie oślepia.
Coraz częściej w siebie wątpię. Nie wiem czy mogę być dobrym prawnikiem. Naprawdę to napisałaś? Całe moje dwudziestoletnie życie chciałam, żeby mnie po prostu podziwiano, nic więcej. To taki banał. Wydaje ci się, że patrzysz na inteligentną, pewną siebie dziewczynę, a ona jest taka próżna. Wśród wszystkich szyderstw, które wypowiadałam pod adresem zupełnie obojętnych mi ludzi, nigdy nie wytknęłam nikomu próżności i pychy. Może jednak podświadomie czułam, że nie ma nikogo bardziej zapatrzonego w siebie niż ja. Nie, wiedziałam o tym bardzo dobrze, ale nie uważałam tego za nic złego. Teraz trochę się waham.
Dzisiaj źle żyję z ludźmi, najprostsze rzeczy są dla mnie trudne. Mam ochotę pić wódkę z własną osobowością. Ciekawe jak by to było zacząć wszystko od nowa. Czy wtedy też byłabym sama ze swoim brakiem silnej woli.