Czy naprawdę istnieje takie coś co nazywamy wolnością?
Nie wiem, mam uczucie, że każdy mój ból przebija następny, mimo iż powoli każdy staje słabszy. Nie wiem czy sama to tak dobrze znoszę czy jestem już do niego przyzwyczajona. A może uzależniona.
Jestem w mojej klatce, do której staram się nie wpuszczać nikogo. Nie potrafię już rozróżniać dobra od zła. Nie potrafię rozróżniać sztuki od artyzmu. Mam ciągłe wrażenie, że jestem głupia i naiwna, ale kiedy staram się to zmienić czuję, że moja pycha drwi sobie ze mnie.
Coraz częściej myślami jestem gdzie indziej. Nie panuję nad tym. Nie potrafię się kontrolować. Kiedyś potrafiłam się zamykać w samotności,kiedy nikt mnie nie widział, nikt nie słyszał. Teraz przestało mnie obchodzić gdzie jestem. Potrafię przy wspólnym obiedzie odwrócić się do okna i nie zwracać uwagi na nic innego.
Cholernie się boję. Moja samotność, moja indywidualność mnie przerasta.
Nie wiem, mam uczucie, że każdy mój ból przebija następny, mimo iż powoli każdy staje słabszy. Nie wiem czy sama to tak dobrze znoszę czy jestem już do niego przyzwyczajona. A może uzależniona.
Jestem w mojej klatce, do której staram się nie wpuszczać nikogo. Nie potrafię już rozróżniać dobra od zła. Nie potrafię rozróżniać sztuki od artyzmu. Mam ciągłe wrażenie, że jestem głupia i naiwna, ale kiedy staram się to zmienić czuję, że moja pycha drwi sobie ze mnie.
Coraz częściej myślami jestem gdzie indziej. Nie panuję nad tym. Nie potrafię się kontrolować. Kiedyś potrafiłam się zamykać w samotności,kiedy nikt mnie nie widział, nikt nie słyszał. Teraz przestało mnie obchodzić gdzie jestem. Potrafię przy wspólnym obiedzie odwrócić się do okna i nie zwracać uwagi na nic innego.
Cholernie się boję. Moja samotność, moja indywidualność mnie przerasta.
Dziadek umarł. Widziałam jak Ola płacze, ale ja po chuja nie potrafiłam jej przytulić, pocieszyć. Stałam na cmentarzu i chyba się rozpłakałam. Chyba było mi przykro.