20 listopada 2010

pozlove


kocham moje wiecznie zatłoczone miasto, nie opuszczę go, never ever, mamo tato. jestem, będę wiecznie poznańska, nie opuszczę mojego smogu. kurde, jescze trochę i zacznie się tułanie po akademikach, nie wyniosę się stąd nigdy w życiu. to miasto to mój haj. najpiękniejszy na świecie. 
tak mi smutno, bo muszę zdążyć obcałować każdy centymetr kwadratowy mojego świata. chociaż czasami się gubię z martą na wildzie. ale dlaczego zawsze cały rynek pachnie kawą ze starbucksa i woda na malcie mieni się wszystkimi kolorami? bo moje miasto jest magiczne.
+ kolejny nudny tydzień szkolny, dwie pały plus. chyba muszę skoczyć do browara i wydać resztę mojego szczątkowego kieszonkowego; szyt.

13 listopada 2010

thigs i love

Poznań nocą jeszcze nigdy mnie tak nie zachwycił, jak wczoraj, chociaż niemal każdego wieczora wpatruję się w ten zwykły krajobraz, ktoś go wczoraj zaczarował. Wieczór w teatrze, który jest moją małą miłością, kurz schowany w czerwonej welurowej tapicerce loży, kolorowe lampy na scenie i stary żyrandol na środku sali, który niespokojnie się kołysał. Deszcz, gorąca czekolada w małej knajpce przy moście i zimne schody filharmonii, gdzie siedziałam przez godzinę, wsłuchując się w cudowne nuty Chopina. Krople wody spływały mi po rzęsach, byłam taka szczęśliwa. Miałam przy sobie małe lomo, któremu wykręciłam obiektyw, aby zniekształcić perspektywę i zniszczyć dokładną ostrość, uwielbiam mlecznie rozbryzgujące się światło w twoich czekoladowych oczach, chciałam odtworzyć je takie samo.

7 listopada 2010

jak ja nie lubię niedziel

Oooo mammoooo, dzisiaj jest bardzo ciężki dzień, to znaczy - każda niedziela taka jest. Bo siedzę sobie u mnie w pokoiku, laptopik mam na parapeciku u sobie oglądam smutne niebo przez okienko, to jest na razie okej (+ ciepłe nuty dire straits) i za chwilę sobie pomyślę, że mam #sprawdzian z matmy, z działu, który obczajam jako tako - czyli wcale # mam jakieś kosmiczne zadanie z geografii, którego nawet nie chce mi się myśleć, jak to zrobić # mam głupie wypracowanie na polaka # i że jutro będę się opierdalać w szkole dziewięć godzin, to powieki mi same opadają i mam wielką ochotę lecieć do sklepu po kubusia, smak marchewkowo-malinowy, mniam. I już się robi lepiej na duszy. Awww komputerek.
W każdym razie teraz ja (bo w sprawach szkolnych to naprawdę u mnie kiepsko, nuuudaaaa) projektuję sobie mój pokoik na poddaszu, dwadzieścia metrów kwadratowych, hie hie, i już zapraszam na wielką bibkę i spanko pod księżycem.

6 listopada 2010

czesc czolem

jestem sama w domu. dziwnie się czuję. nieswojo. nie lubię listopada, chociaż dawniej go uwielbiałam. za to, ze był takie cichy i magiczny. teraz wydaje mi się za ciemny, a ja nie lubię oddychać do księżyca sama. 
powinnam się uczyć, siema, jestem licealistką, ale jestem tak cholernie leniwa, że to aż boli. chcę robić zdjęcia. chcę wyciągnąć dziadkowego ami i tracić setki złotych na film 12x12. 
w simsy też bym sobie pograła, joooł.
btw, pan ortodonta bardzo poprawił mi humor, powiedział, że mam piękne zęby, a ja mu za to dałam stówkę.