21 grudnia 2015

20.12

Mam się dobrze, dużo facetów mnie adoruje, na studiach trochę gorzej.
Dzień, w którym znowu coś tu napiszę względnie ładnego chyba nie istnieje.

15 listopada 2015

13 XI

ten świat mnie przeraża.

30 października 2015

osiem stopni

Nawet nie wiem co mogłabym tu napisać. Ten blog był po to, aby poukładać sobie myśli w głowie i nie zapomnieć o ważnych momentach, które były. Od dawna tutaj nic nie napisałam. Nie mam aż takiego chaosu w głowie. A może trochę mam. Jedyne, co jest pewne, to to, że już nie potrafię pisać i czytać w zasadzie też nie.
Nie napisałam nic na moje urodziny, a zawsze to robiłam. Może to dlatego, że w tym roku urodziny były dobre. Naprawdę było całkiem nieźle, bez żadnych krótkotrwałych depresji, tylko tortowe życzenie jak zawsze takie samo. Oczywiście naszły mnie pewne zwątpienia w związki, które zakończyły się/wcale nie istniały, ale ten rok nie był aż taki zmarnowany. Niemniej ten rosnący wiek jest trochę niepokojący. I dlatego, że już nie jestem nastolatką, w tym roku musi się dużo zmienić.
Niewiele pamiętam już z końcówki wakacji, tyle, że była ona jakaś taka nijaka. Dużo pracy, gorsza pogoda, przyjaciel wylatuje z kraju i już nie wraca. Nie muszę poprawiać egzaminów i ciągle mówię po niemiecku. Nie chce mi się trenować i właściwie do tej pory mi się nie chce. To może październik.
Początek był naprawdę zły. Powrót do wielkiego miasta. Jestem sama i pierwszy raz w życiu jest mi naprawdę źle. Ale to tak bardzo, że ciągle chce mi się ryczeć. Tak bardzo, że w środku tygodnia jadę poprzytulać mojego małego przyjaciela. Potem powoli przyzwyczajam się do tego wszystkiego, tego, że w sumie żyję w podróżnej walizce i nie mogę sobie znaleźć miejsca i płynę na typowej fali towarzyskiej, jak to zwykle bywa na początku października. Ale krótko, bo okazuje się, że nie potrafię się zorganizować i nauka średnio mi idzie. A w zasadzie mam jej tyle, że zaczynam wątpić w moje studia, i szczerze mówiąc - napiszę to, a to znaczy, że naprawdę dojrzałam, aby powiedzieć sobie prawdę - nie wiem co ja sobie myślałam jak na nie poszłam, bo to mnie wcale nie interesuje. Do bycia prawnikiem chyba też się nie nadaję. Ale o tym napiszę kiedy indziej, bo jednak mam problemy z logicznym myśleniem, pamięcią i ze zrozumieniem co się teraz ze mną dzieje, bo nie wiem czy zamieniłam się osobowością z kimś innym i czy naprawdę napisałam te dyrdymały u góry. Ok, przyjmijmy, że to napisałam, bo miałam mały problem ze wdrożeniem się, bo rzeczywiście strasznie długo niczego nie napisałam, a wiele, naprawdę wiele razy się do tego zbierałam.
W ostatnich tygodniach mój mały przyjaciel był bardzo chory i aż serce mi się krajało, gdy patrzyłam jak cierpi. Ale mój mały przyjaciel wyzdrowiał i wciąż myśli, że jest królikiem, a nie psem. W ostatnich tygodniach nie mam siły na dyskusje, ładną formę i intelektualizm. Nie interesuje mnie moda, popularność, serwisy społecznościowe, ani to, ile mam na koncie, starzy znajomi, co robi mój były facet z nową dziunią, co myślą o mnie koledzy ze studiów, gdy nie chce mi się wchodzić w marne dysputy o cywilistyce, kto wygrał wybory. Nie potrafię się do niczego zmobilizować, nawet do tego, żeby w końcu iść na trening. Kiedyś miałam jakieś marzenia, ale nie pamiętam jakie. Teraz po prostu nie chcę być dorosła, ale to się już stało. Nie chcę być prawnikiem, ale nie wiem co innego mogłabym robić. Nie chcę być sama, ale nie umiem się zaangażować.
 I jedyne, czego chciałabym się teraz nauczyć, to przestać wyczekiwać, na coś, co pewnie wcale się nie wydarzy.

17 sierpnia 2015

m

Znowu zebrało mi się na sentymentalizmy i otworzyłam szufladę, w której ukrywam opowiadania i pamiętniki pisane w szczeniackich latach. I w jednym było bardzo mądre zdanie.
Nie ma ludzi wiecznie szczęśliwych.
Nie mogłam wymyślić tego sama, pewnie gdzieś to przeczytałam. Całkiem niezłe, co nie? I tak się właśnie teraz czuję, że teraz nie jest czas, w którym jestem szczęśliwa. To zdanie jest chyba nie po polsku, ale już nawet myślę w obcym języku. Myślę sobie, że nie jestem szczęśliwa, a potem wyliczam tysiące rzeczy, które w moim życiu są dobre. Może to dlatego, że zbliżają się moje urodziny i znowu robię rachunek sumienia, i czuję, że zmarnowałam kolejny rok z rzędu. I pewnie zdmuchując świeczki znowu będę sobie życzyć tego samego.

Chodzi o to, że moje serce jest trochę, nazwijmy to, podłamane. Sama nie wiem czy to dlatego, że on stracił mną zainteresowanie czy że ktoś mógł w ogóle stracić mną zainteresowanie. Moje życie osobiste to jedna wielka porażka i od kilku lat składało się na jedną osobę, od której robiłam sobie przerwy zabawiając się innymi. Ale to, że w tamtej chwili on był z kimś innym, a ja wkręcałam kogoś innego nie miało żadnego znaczenia, bo i tak w końcu my mieliśmy być razem. I było już tak blisko. A potem ja źle odpowiedziałam. I teraz patrzę na jego zdjęcie na facebooku z jego nową dziewczyną i jestem taka wściekła, że zamienił mnie na kogoś, kto jest ode mnie milion razy gorszy. Próbowałam się rozpłakać, ale nie mogłam. Przecież on nie jest aż taki przystojny. I na pewno nie taki błyskotliwy, ale to wiedziałam już wcześniej.
Nie wiem jak teraz będzie, daję sobie czas. Może niedługo on znowu się we mnie zakocha, ale czy ja będę go wtedy chciała. Może sama się w kimś zakocham. Nie, w nim nie byłam zakochana, w nikim niwie byłam, ale teraz jestem zraniona. Mnie się tak nie traktuje. Chodzą mi po głowie różne intrygi, jeśli nadarzy się okazja, znowu go uwiodę i skrzywdzę. Przecież wiem, że cierpiał przeze mnie, ale jak to możliwe, że tak szybko się z tego wyleczył. A może nie. A może wtedy ja będę mądrzejsza.

21 lipca 2015

o

Byłam w najpiękniejszym miejscu na świecie.
I jedyne, czego teraz żałuję to nie durne decyzje i stracony czas, tylko to, ze nie potrafię oddychać pod wodą.

2 lipca 2015

this story

if you love somebody, let them go
if they return, they were always yours
if they don't, they never were

moje serce jest troszeczkę pokiereszowane

25 czerwca 2015

25 czerwca

jeszcze kiedyś coś napiszę na tym blogu, ale nie wiem kiedy. nie potrafię sklecić zdania i sama nie wiem, co mam w głowie.
mały update, co teraz robię: jestem bardzo sama i pierwszy raz w życiu przyznaję, że mnie to unieszczęśliwia - straciłam faceta, starych znajomych, ale to chyba było gówno warte. uprawiam dużo sportu, co sprawia, że jestem bardzo szczęśliwa. jestem na trzecim roku prawa, co wymagało trochę wysiłku, ale jestem z siebie dumna. myślę o powrocie do fotografowania, ale eh... sama nie wiem czy jeszcze interesuje mnie robienie zdjęć czy wkurza mnie, że ostatnio wokół mnie mało zachwytu.

27 marca 2015

trochę dłużej to trwa

Poszłam do spowiedzi przed świętami, bardziej dla mamy, niż dla siebie, chociaż sama nie wiem. Mam trochę problem z wierzeniem, a z Kościołem to już w ogóle. Pewnie spowiadam się jak dzieciak, bo zapominam połowy grzechów, które miałam powiedzieć. Bo tak właściwie, ja nie grzeszę aż tak dużo. I połowy z tego nie żałuję. Dlatego, że większość podłych moralnie rzeczy dzieje się w mojej głowie, a cognitationis poenam nemo patitur, jako przyszły prawnik mogę wyznawać tylko jeden system wartości. 
Poszłam do spowiedzi i pierwszy raz to miało sens. Nie musiałam za dużo mówić, żeby ksiądz wiedział, że ostatnio trochę mało się ze sobą lubię. I od razu odgadł, że nie lubię być taka zła. Że gniew szybko przeradza się w smutek. Dobro zawsze zwycięża, tylko trochę dłużej to trwa.
Moja pokuta i szybka terapia, piętnaście najlepszych cech.
1. Jestem inteligentna.
2. Mam ładną twarz.
3. Robię ładne zdjęcia.
4. Łatwo uczę się języków.
5. Bardzo dbam o moich bliskich. 
6. I o zwierzęta.
7. Mam ładny głos i jestem bardzo elokwentna.
8. Potrafię trzymać nerwy na wodzy.
9. Nie daję się zmanipulować.
10. Mam ładny kolor włosów i oczu.
11. Mam elegancki gust.
12. Doceniam sztukę i nauki ścisłe.
13. Szybko się uczę. 
14. Umiem dobrze argumentować.
15. Mam fajny tyłek. 
Ksiądz też powiedział, że mam znaleźć sobie stałego spowiednika i chodzić do niego co miesiąc, ale to nie wyjdzie, to dla mnie za dużo. 

23 marca 2015

arabella

Teraz nagle wszystko się popsuło i zapomniał.

13 marca 2015

granaty czerwienie

Zapominam o tym blogu.
W moim życiu nie jest teraz dobrze.

15 lutego 2015

arabella

To mnie jednak trochę boli, a może bardzo mocno. Ale świat nie jest taki brzydki, kiedy kolory się mieszają.
To był niedobry dzień. A mogłabym dać sobie szansę, chociaż prawdziwą szansę dostałabym tylko się odkrywając. Moje serce niedługo będzie bardzo chore.

28 stycznia 2015

juz mam dosyc

przez wirtualne okno niebieskie mówimy sobie czułe dobranoc.

17 stycznia 2015

essentialia

Teraz rozumiem dlaczego Piotruś Pan nigdy nie chciał dorosnąć.

Zachwycam się pięknymi zdjęciami, tym jak ładnie pisze moje pióro i jestem smutna. Za dużo niedopowiedzeń i teraz naprawdę cierpię, już nie mam na to siły. Ale nie potrafię odejść. Będę czekać nawet kiedy okaże się, że znowu przegrałam.

7 stycznia 2015

Doceniaj to, co masz.

2 stycznia 2015

1/365

W zeszłym roku tego nie zrobiłam, ale może teraz trzeba. Żeby wrócić na dobry tor i tym razem nie dać się omamić wizjami. To był dziwny rok, chociaż na swój sposób dobry. Nie wiem.
W tym roku stałam się człowiekiem bez pasji. Niczemu się nie poświęciłam, niczego nie zrobiłam wkładając w to maksymalną ilość swojej siły, a wszystkie rzeczy, które kiedyś były częścią mojego życia i byłam z nich dumna, po prostu zniknęły. Nie mam już żadnego hobby, chyba straciłam swoje talenty, już ich nie potrzebuję. Jestem tak strasznie płaską osobą, nieciekawą, nic wartościowego już we mnie nie ma. To, za co kiedyś inni mnie uwielbiali, po prostu już nie istnieje. Teraz jestem tylko ładna, błyskotliwa i dobrze wychowana.
Kocham sztukę, ale przestałam już być artystką. Co z tego, że przeglądam zdjęcia dobrych fotografów, skoro sama już ich nie robię i już nie jestem w tym dobra. Czasami biorę do ręki swoje stare zapiski i próbuję zapisać coś nowego, mam w głowie tyle myśli, tyle obaw i pragnień, inspiracji, ale już nie umiem ubrać tego w słowa.  Zużyłam się, popsułam. Wiem dlaczego i nawet nie muszę tego napisać.
Jedyne co w moim życiu nie zmieniło się przez ten rok, to ciągle pragnienie bycia podziwianą. I w tym roku nie byłam dostatecznie podziwiana. Boli mnie to, ale przecież nie było ku temu dobrych powodów. A bycie ładną mi nie wystarcza, ono mnie czasami tylko męczy i przysparza kłopotów, gdy kręcą się za mną faceci, którzy nie są wystarczająco dobrzy. Ten rok był pełen nieelegancko zakończonych znajomości. Prawda jest beznadziejna, nikt nie jest dostatecznie dobry, bo ciągle myślę o kimś, kto nigdy nie będzie mój.  Nie pozwala mi odejść i tylko przez niego bezsensownie cierpię. Czasami wydaje mi się, że już wygrałam, ale on nigdy mi tego nie powie. Poświęciłam mu tyle czasu. W tym roku chcę się z niego wyleczyć, ale chyba nie będę umiała. Moje radosne marzenie.
W tym roku całkowicie rozleniwiłam się intelektualnie, wszystko robię byle jak, nie chce mi się zmęczyć. Moje studia interesują mnie trochę bardziej, ale o wiele wygodniej byłoby mi bez nich. Jestem smutnym przeciętniakiem, który bazuje na wiedzy, którą zdobył dawno temu. Niby lubię się uczyć, ale sprawia mi to za dużo wysiłku, aby było przyjemne. Piszę o sobie naprawdę przykre rzeczy i to takie łatwe.
Ten rok nie był jednak aż taki zły. Nie spełniło się moje radosne marzenie, ale spełniło się marzenie moich rodziców, które uszczęśliwia nas wszystkich. Nie było tak od początku, bo jednego dnia się złamałam i pozwoliłam wszystkim patrzeć jak płaczę, ale teraz jest dobrze. Może jest mi trochę ciężko, że moje stare miejsce nie jest już moje. Mam psa, którego chciałam mieć całe życie. Mój mały przyjaciel sprawia mi dużo radości i już nie wyobrażam sobie życia bez niego. Wesołe wakacje, mimo że ciągle jest mało kasy. Chyba prawdziwa przyjaciółka. Przekonanie się komu nie można ufać. Dobra muzyka.

Trochę się popłakałam, więc dokończę jutro.