28 grudnia 2012

28

Ogromny niedosyt, za mało wszystkiego, muzyki, literatury, nauki, mody, wiatru, słońca. Czasu. No i chęci.  Ciągłe dreszcze. Za mało odwagi. Za duży sentymentalizm. Przygniotły mnie wspomnienia.
Nie mam siły. I jestem sama.
Dlaczego zawsze wariuję na punkcie kilku chłopaków równocześnie? Tak minimum trzech.


Święta były nawet spoko.

17 grudnia 2012

eter

Chyba szaleję i nie wiem czy to z powodu wszechobecnego stresu i powoli narastającej presji egzaminowej czy mojej właśnie uaktywnionej chorej fascynacji. Nie, nie mogę myśleć. Nie mogę się zakochać. Nie w kimś takim jak on.
Wszędzie czuję papierosy. To dzisiaj specjalny zapach.

12 grudnia 2012

archē

Nie pamiętam kiedy ostatnio udało mi się czegoś nie zrozumieć. Utknąć w błogim stanie nieświadomości i rozkoszować się słodką dygresją. To byłoby aż nazbyt proste i przewidywalne. Niepotrzebne żadne bezsensowne działania i tonięcie w bezkresie. Homo sapiens to gatunek zagrożony wyginięciem. Świadomość jest po to, aby parzyć. Tyle niedomówień, rozum został wymieniony na czyste sumienie, kwilę jak małpa. Czasami słowa stają się ciężkie i opadają na dno, są zbyt niestrawne, nierozkładalne, nieokrzesane i gniją. To nie ich wina, że pokrywają się zwierzęcą pleśnią.
Pozory, pozory, pozory, pozory. Wypowiadam to słowo tak długo, aż cała próżnia wypełni się nonsensem.

7 grudnia 2012

so true so false

Dawno tego nie było. A ja lubię takie rzeczy. Ponabijać się z siebie. I'm so fucking good at it.


1: Do you sleep with your closet doors open or closed? closed
2: Do you take the shampoos and conditioner bottles from hotel? yes
3: Do you sleep with your sheets tucked in or out? out
4: Have you ever stolen a street sign before? no
5: Do you like to use post-it notes? i like but hardly ever use
6: Do you cut out coupons but then never use them? no
7: Would you rather be attacked by a big bear or a swarm of a bees? big bear
8: Do you have freckles? yes
9: Do you always smile for pictures? no
10: What is your biggest pet peeve? ignorance and prejudice, the biggest synonyms of myself
11: Do you ever count your steps when you walk? i did it when i was little
12: Have you ever peed in the woods? yes
13: What about pooped in the woods? no
14: Do you ever dance even if theres no music playing? yes
15: Do you chew your pens and pencils? pencils only, at my physics test when i know nothing and my own lack of knowledge really annoys me
16: How many people have you slept with this week? i won't tell, i sleep only with special boys
17: What size is your bed? big enough for me and my sweetheart (or two ones)
18: What is your Song of the week? make me wanna die + live with me, me being sad always listens to old fave songs
19: Is it okay for guys to wear pink? yes but not this barbie one
20: Do you still watch cartoons? no
21: Whats your least favorite movie? i don't remember films not worth watching again
22: Where would you bury hidden treasure if you had some? won't tell, have one buried in wonderland
23: If you're a girl, bra size? If you're a guy, pants size? come and check
24: What do you dip a chicken nugget in? in ketchup which is my fave salsa that could ever be invented
25: What is your favorite food? chocolate
26: What movies could you watch over and over and still love? martin's scorsese
27: Last person you kissed/kissed you? my boy
28: Were you ever a boy/girl scout? no
29: Would you ever strip or pose nude in a magazine? if i were a high fashion model
30: When was the last time you wrote a letter to someone on paper? a few years ago
31: Can you change the oil on a car? yes! and i should have passed my driving exam
32: Ever gotten a speeding ticket? no but to be honest, finding one in my mail box one day won't surprise me
33: Ever ran out of gas? yes
34: Favorite kind of sandwich? i'm hungry right now, would eat any
35: Best thing to eat for breakfast? toast with jam
36: What is your usual bedtime? eleven p.m / midnight
37: Are you lazy? yes
38: When you were a kid, what did you dress up as for Halloween? sheiks form saudi arabia
39: What is your Chinese astrological sign? dog
40: Are you horny? yes
41: Do you have any magazine subscriptions? yes
42: Which are better legos or lincoln logs? legos
43: Are you stubborn? yes
44: Who is better...Leno or Letterman? letterman
45: Ever watch soap operas? yes
46: Are you afraid of heights? a bit
47: Do you sing in the car? yes
48: Do you sing in the shower? no
49: Do you dance in the car? no?
50: Ever used a gun? yes
51: Last time you got a portrait taken by a photographer? i'm the photographer
52: Do you think musicals are cheesy? ummm yes
53: Is Christmas stressful? no, it's wonderful
54: Ever eat a pierogi? yes
55: Favorite type of fruit pie? apple
56: Occupations you wanted to be when you were a kid? police officer
57: Do you believe in ghosts? no or yes?
58: Ever have a Deja-vu feeling? yes
59: Take a vitamin daily? no
60: Wear slippers? no
61: Wear a bath robe? no
62: What do you wear to bed? my boy's tshirt
63: First concert? philharmonic
64: Wal-Mart, Target or Kmart? dunno
65: Nike or Adidas? adi!
66: Cheetos Or Fritos? cheetos
67: Peanuts or Sunflower seeds? peanuts
68: Ever hear of the group Tres Bien? yes
69: Ever take dance lessons? no
70: Is there a profession you picture your future spouse doing? yes
71: Can you curl your tongue? yes
72: Ever won a spelling bee? yes!
73: Have you ever cried because you were so happy? no
74: Own any record albums? yes
75: Own a record player? yes
76: Regularly burn incense? no
77: Ever been in love? no
78: Who would you like to see in concert? massive attack
79: What was the last concert you saw? chopin's tracks concert in opera
80: Hot tea or cold tea? hot
81: Tea or coffee? tea
82: Sugar or snickerdoodles? sugar
83: Can you swim well? no, i wish i were faster
84: Can you hold your breath without holding your nose? yes
85: Are you patient? no
86: DJ or band, at a wedding? band
87: Ever won a contest? yes
88: Ever have plastic surgery? no
89: Which are better black or green olives? black
90: Can you knit or crochet?  no
91: Best room for a fireplace? living room
92: Do you want to get married? one day
93: If married, how long have you been married? -
94: Who was your HS crush? a guy with blond hair i still can't keep my eyes off
95: Do you cry and throw a fit until you get your own way? yes
96: Do you have kids? no
97: Do you want kids? maybe
98: Whats your favorite color? blue and red and black
99: Do you miss anyone right now? yes

I against I

Absurdalnie, niedorzecznie, ale jednak to, jak traktujesz innych, prędzej czy później wraca do ciebie. Uwierz mi, mam rację. To musiało się wreszcie stać. Po co dalej udawać, że nic cię to nie obchodzi. Bo cię obchodzi i boli, i jeśli się nad tym bardziej zastanowisz, dojdziesz do wniosku, że jesteś bestią, wcale ci nie jest przykro, tylko jesteś taka wściekła, taka zła, że ktoś miał czelność potraktować tak ciebie. Że to przecież twój sposób. Że jak ktoś śmiał tknąć twoją dumę. Bo jednak wcale nie jesteś taka wielka i niewzruszona, jesteś mała i wrażliwa, a ta cała powłoka jest tylko po to, aby nikt cię nie skrzywdził. Jak teraz. Chce ci się płakać? Dobra, wiem, że wcale nie. Jesteś zbyt podła na łzy. Nawet, gdy uderza w ciebie ktoś podlejszy niż ty. Aha, racja. Nie ma takich ludzi. To ty jesteś w tym najlepsza. Ale wiesz, trochę mi ciebie żal. Nie zasłużyłaś na to. To nie twoja wina, że boisz się ludzi. Zaufałaś mu wtedy, prawda? Ale czekaj, czekaj. Przeprosił cię? I naprawdę słyszałaś skruchę w jego głosie? I co mu powiedziałaś? Poszłaś sobie? No to nie wiem. To jednak nie zrobił ci tego, co ty tak często serwujesz innym. Tego cynicznego uśmiechu i lekceważącego spojrzenia. Okej, wiem, że tym razem miało być inaczej. Ale przyznaj, ty nigdy nie przepraszasz. Nie potrafisz.

1 grudnia 2012

angel

Rozwój intelektualny to dość wynaturzona forma. Podobno składa się na maturzystę. Od kiedy chodzę do liceum mam wrażenie, że uczę się schematów rozwiązywania zadań i walę różne filozoficzne ściemy. Nie ma w tym żadnego tworzenia, nie mówiąc już o sztuce. A ja tęsknię za sztuką niemiłosiernie. Za teatrem, za literaturą. Odpadły mnie masowce, jestem teraz hipsterem, nie ma we mnie nic autentycznego. Nie fascynuje mnie już nawet światło. Tak naprawdę to mnie nic już nie interesuje, oprócz mody i romansów. Swoich własnych, oczywiście. Które istnieją/nie istnieją. Nic oprócz durnej i chwilowej przyjemności, ubrań, na które raczej mnie nie będzie stać i słodkiego odmóżdżania się podczas weekendów. Tak właściwie to nie interesuje mnie nawet moja matura, do której tylko pięć miesięcy, a ja zdaję trzy rozszerzania i myślę o prestiżowych studiach. Nie, naprawdę, już mnie nic to nie obchodzi, chociaż po brutalnym zdeptaniu mojej dumy na egzaminie na prawo jazdy, podobno mam już trochę pokory. Marzenia. Odbiłam chłopaka koleżance, ale sama nie wiem czego od niego chcę. Nie wiem czego od siebie. Nic nie wiem. Oprócz tego, że wszyscy inni chcieliby być mną.

30 listopada 2012

Welcome to Blogger

Cześć, Blogspocie. Blog musiał się wyprowadzić z Onetu, gdzie urzędował przez ponad cztery lata.  Razem z blożkiem zostaliśmy zesłani na jakiś wordpressowski blog.pl, który był brzydki i w ogóle niedopracowany, więc uciekliśmy, i na razie będziemy publikować tutaj. Tylko jeszcze się nauczymy posługiwać htmlem :). Jak na razie mi się podoba, ale przekładanie dwustu ośmiu postów zajęło mi dwa dni. Śmiesznie było znowu przeczytać swoje zapiski z gimnazjum z ponad trzyletnim dystansem. I kiedyś istniała grafikownia! Tylko trochę mi smutno opuścić poczciwy Onecik, gdzie ktoś kiedyś przejął mi pocztę, notki same się usuwały, a blog lubił sobie czasami zniknąć. Ale tam zaczęłam blogowanie, gdy miałam... dziesięć lat?
Mam tyle do napisania, ale na blogu musi być jakiś porządek.

27 listopada 2012

27 listopada

Problem z tym blogiem jest taki, że już nie jest moim blogiem. Nie mogę go usunąć, bo jestem zbyt sentymentalna i potrzebuję pisać. Więc blog chyba się przeniesie. Lubiliśmy Onecik, co nie, blożku? Ale tego syfu nienawidzimy i jesteśmy zbyt ciaśni umysłowo, aby go ogarnąć. I nam się nie chce. I w ogóle ten system działa przeciwko nam i nie możemy robić update'ów przez telefoniq kiedy mamy natchnienie.
Mówimy porażka i bye bye.
Blog będzie żył, ale musi przeprowadzić się do innego kraju, a to będzie trudne, gdyż autorka ma maturkę. Hmmm.

29 października 2012

daddy, i'm taking your car

Jutro zdam prawko. Przecież umiem jeździć. Więc zdam. 

20 października 2012

abc


Będę pisała piękne, długie wypracowania (z ogromną chęcią) i zdam rozszerzony polski na sto procent.
taki chuj. 
WYŁĄCZYĆ INTERNET!

9 października 2012

6 października 2012

poranek


Chłód, zaparowane szyby od tych wszystkich niewypowiedzianych słów. Szybko, szybciej. Boję się deszczu. Unoszę się nad tobą. Ale już nie pamiętam kim jesteś, wyglądasz nieznajomo, chociaż może wczoraj cię znałam. Ah, czy to ważne? Podoba mi się twój dwudniowy zarost i zapach perfum pomieszanych z papierosami. Nie, to nie ty, przecież ty nie palisz, to ja nimi śmierdzę. Ale nie przeszkadza ci, śmiejesz się, gdy z zawstydzonym uśmiechem cię za to przepraszam. Tak pewnie prowadzisz samochód. Gdy ściągasz bluzę, przez chwilę widzę twój umięśniony tors, szkoda, że nie widzisz mojego zachwytu w oczach. Ale ty kątem oka widzisz jak się czerwienię, gdy delikatnie gładzisz moje udo zmieniając bieg. Dobrze wiesz, że taka nie jestem. Kręci mi się w głowie. Nie pamiętam co robiliśmy wczoraj. Wschodzi słońce, zimny wiatr rozwiewa mi włosy, które teraz łaskoczą cię w twarz. Masz ładny głos i śliczny uśmiech. A ja czuję, że nie mam na sobie bielizny. Na ulicach jest pusto, kolorowe światła miasta powoli zlewają się z porannym powietrzem. Neony w mlecznej poświacie rozmywają mi się w oczach, wszystko staje się takie płynne, a ja staję się taka spokojna, tak niesłychanie spokojna, że już sama nie wiem co się dzieje, kim ty jesteś, skąd się wzięłam w twoim aucie i czy mnie dotykałeś, ale w ogóle mnie to nie obchodzi, wcale się ciebie nie boję. Jesteś zbyt piękny, abym nie mogła ci zaufać. Nie chcę, żebyś milczał, chcę, żebyś do mnie mówił, nienawidzę takiej ciszy, kocham twoją męską chrypkę. Ale ty tylko informujesz mnie, że musisz zatankować. Kiwam głową, co innego mogłabym zrobić. Gdy zatrzymujesz samochód, lekko dotykasz mojej dłoni i szepczesz "Chodź". Dopiero gdy jesteśmy na zewnątrz zauważam jaki jesteś wysoki i szybko lustruję co masz na sobie: biały t-shirt, granatowe dżinsy i sportowe buty, wyglądają markowo. W środku kupujesz dużą kawę i rogalik z czekoladą. Udaje mi się zauważyć kawałek twojego dowodu w portfelu, gdy płaciłeś. Szybko obliczam, masz dwadzieścia sześć lat. Nie wiem czy to dużo, czy mało. Wychodzimy, a ty delikatnie przyciągasz mnie do siebie w talii. Wszystko co robisz jest subtelne. Nie wiem dlaczego, ale wtulam się w twoją klatkę piersiową i wwąchuję się w twój cudowny zapach. Mam podarte rajstopy. Podchodzimy do samochodu, kładziesz kawę na dachu, a mi podajesz rogalik. Przez chwilę patrzysz na mnie intensywnie, a mnie zaczyna to bawić. Zakładam ci ręce na ramiona, a ty sam schylasz się, aby mnie pocałować. Masz miękkie i słodkie usta. Potem wspólnie jemy mój rogalik i pijemy twoją czarną, gorzką kawę, ale ja nie lubię kawy, mówię ci o tym. Wydajesz się być taki rozbawiony, gdy tego słuchasz. I znowu mnie całujesz. Podoba mi się jak mocno mnie trzymasz, jestem taka drobna w twoich ramionach. Głaszczesz moje włosy, a ja sama nie wiem czy ci na to pozwolić. Na twoim zegarku jest godzina piąta. Dyskretnie oglądam twój samochód i dziwię się, skąd możesz mieć tyle pieniędzy. Rozszyfrowuję tablice rejestracyjne, jesteś z mojego miasta. Proszę cię, abyśmy już jechali. Pytasz gdzie mnie odwieźć, a ja chcę jechać do domu. Podaję ci adres. Jedziemy w milczeniu, ja obserwuję ludzi na ulicach. Trafiasz bezbłędnie. I wtedy musimy się pożegnać. Składam delikatny pocałunek na twoim szorstkim policzku, czuję twoją dłoń na moich plecach. Twoje perfumy są tak intensywne. Całuję cię usta, ale ty nie oddajesz pocałunku. Dotykasz nosem mojego policzka i wolno całujesz moją żuchwę, potem szuję, skroń, usta na samym końcu. Uwielbiam, gdy dotykasz mojego karku. Śmieję się, gdy czuję twój język na mojej skórze. Muszę już iść. Odpycham cię lekko i szepczę "Cześć". Ty odpowiadasz "Cześć". I dodajesz moje imię.
Nie wiem jak się nazywasz. Ale pamiętam jaki kolor miały twoje oczy. Były niebieskie.
Wychodząc spod prysznica, w lustrze zauważam pod łopatką mały tatuaż wykonany czarnym długopisem. Moja.

27 września 2012

what doesn't kill you, fucks you up mentally


czas na deklarację maturalną hehehehehe
znowu przytyłam i ostatnio lubię się najebać w weekend, żeby potem ostro zapierdalać do poniedziałku do piątku. no i znowu jestem bez hajsu.
dobra, poetyckie piękne posty jeszcze tutaj kiedyś będą. a może w czerwcu. buziaczki.

10 września 2012

dell'arte


Nie zadawajcie się z ludźmi, którzy są mniej inteligentni niż wy. Bo oni nie zdają sobie z tego sprawy.
Trzydzieści stopni na dworze, Poznań jest dzisiaj przepiękny.

8 września 2012

dzisiaj bez tytułu

Ten rok to będzie horror. Już to wiem. Mam już dziesięć zapowiedzianych sprawdzianów z matematyki. Dzisiaj na matematyce to w ogóle czułam się, jakbym miała tę maturę za miesiąc, a nie za osiem. I na dodatek po szkole przyjechał po mnie mój instruktor, a ze mnie maturalny stres jeszcze nie wyleciał, więc jechałam jak taka ****, co zostało spuentowane pięknym zdaniem "ta jazda dzisiaj w ogóle nie jest sexy".
Ja nie dożyję do tej matury. Zejdę na zawał, ewentualnie na niedożywienie.

3 września 2012

konfabulacja


Dzisiaj będzie sama prawda. Tylko ta czcionka jakaś pomniejszona. Zaraz ją powiększę, żeby wszyscy widzieli. Prawdę. A ja i prawda raczej kiepsko się lubimy. Złapałam się na zbieraniu słownych inspiracji z Pamiętnika Narkomanki. Sick. Naprawdę, to najbardziej żałosne co kiedykolwiek przyszło mi to tej chorej głowy, ale nie mogę czerpać z tego, co non stop przeplata się ze śmiercią. Uwielbiam tę książkę i każdy wers w niej zawarty, ale dobrze wiem, że nie ma ze mną nic wspólnego. Nie wiem czy szkoda, czy się cieszyć. Kiedyś wydawało mi się, że jestem taka wyjątkowa, a teraz jestem taka zwyczajna.
Całe życie kręci się wokół internetu. W domu nie ma co robić. Jak nie mam dostępu do sieci przez cały dzień to mnie nosi.
Mama wczoraj wzięła mnie na pogadankę, czytaj: mama mnie zdiagnozowała. Inteligentna bestia, tak samo jak ja. Uśmiechałam się cynicznie. No bo co mogłam powiedzieć? Przecież wiem jak się zachowuję. Że uważam się za najlepszą na świecie i że uwielbiam upokarzać innych. Powinna mi była dać na imię Dekadentyzm. Co ja na to poradzę, mamo? Przynajmniej mam bardzo bogatą kulturę osobistą. Potem omal się nie rozpłakałam. Teraz mama stara się mnie naprawić, żebym była bardziej miła i otwarta. Dobrze, byłam dzisiaj miła. Poszłam do apteki i wzięłam ulotkę o odchudzaniu. Naprawdę nie zrobiłam tego złośliwie. Mama wprowadza do domu dietę NŻT (przyp. red. nie żryj tyle) i niby trochę ruchu. Ja to się cieszę, że w tym roku mam wuefy na ostatnich lekcjach. Kupiła wagę. Nie wie, że już mam obsesję na punkcie moich kości. Schudnę może z 4 kilo i zastanowimy się co dalej. Mama cały czas opowiada mi jak to podczas studiów miała staż na oddziale psychiatrycznym, anoreksja blah blah blah. Śmieszne.
Dzisiaj niby 1 września, chociaż już trzeci. W szkole dziwnie, niby znajomi, a obcy. Nie wiadomo jak się zachować. Poszłam na mszę, aby pomodlić się za moją maturę, nie wiem dlaczego. Przyszłam w mojej najlepszej sukience, jak zwykle się spóźniłam. Uwielbiam tę chwilę, gdy wszyscy patrzą na mnie z podziwem. Teraz tylko przeglądam strony sieciówek i kolekcjonuję jesienną garderobę. Matematyka, psyt. Po apelu krótkie pogadanki o niczym ze szkolnymi psiapsiółami. Nie mamy o czym rozmawiać. Moim zdaniem, to aż nazbyt duża przepaść między poziomami intelektualnymi, ale przecież mam być miła. Bądź miła i nie myśl. Tata ciągle piłował mi głowę o wniosek na dowód, więc poszłam. Dziwne to miejsce, ten cały urząd. Wszyscy pozamykani w swoich malutkich biurach, jak w klatkach. Lubią tam siedzieć, nie wpuszczają tam nikogo, jeśli nie muszą. Ja zniszczyłam ich niedostępność. Co z idiota powiedział, że człowiek to istota wolna...? Niektórzy sami się zamykają. Tak jak ja.
Potem szybki szoping szkolny, w tym roku potrzebne mi tylko trzy nowe zeszyty. Koleżanki z równoległych klas kupują kolorowe długopisy z mamami. Na dworze kurewsko gorąco. Spotkałam chłopaka, który kiedyś poprosił mnie o chodzenie, ale udałam, że nie słyszę. Szedł ze swoją nową dziewczyną. Nijaka. Dziwne uczucie. Ciekawe o czym byśmy teraz razem rozmawiali.
Aha, jeszcze robię sobie prawo jazdy. Mój instruktor to super gość, ma dwadzieścia sześć lat i nawet mnie za dużo nie opierdala. Uważa, że za szybko ogarniam i za szybko jeżdżę. Lubi świadomie sobie poprzekręcać moje nazwisko, żeby mnie wkurzyć. W sobotę była moja pierwsza wyprawa na przejażdżkę po Wielkim Mieście. Na początku prowadziła jakaś dziewczyna, która miała dzisiaj egzamin (ciekawe jak jej poszło, okej, wcale mnie to nie obchodzi), nie chciało mi się z nikim gadać i instruktor nazwał mnie Szarą Myszką. Chciałam mu odszczeknąć, ale przecież jestem dobrze wychowana. Prawda była taka, że spałam na tym tylnym siedzeniu. Po piątku byłam skacowana okropnie, chociaż się pilnowałam. I że niby małomówna. Kiedy mój instruktor zabaluje w piątek, w poniedziałek co dwie minuty słyszę "ja pierdolę...". Dobraliśmy się, nie ma co.
Wczoraj jeszcze się jarałam cały dzień, że opublikowali moje zdjęcia z pewnym modowym magazynie. A potem policzyłam sobie ile on kosztuje + przesyłka i wyszło mi powyżej naszych dwustu narodowych. A ta nawet nie Vogue.
Ej, dobra... Teraz myślę nad tytułem tej notki. Jak się pisze całą prawdę, to pisanie postu to zajebiście szybka sprawa.
p.s. Na mojej skrzynce sam śmietnik. Mam słabość do usuwania komentarzy z tego bloga, ale lubię je sobie poczytać. Nie chcę się z wami wdawać w bezsensowne dyskusje. Nie wydaję książki. Nie mam Ganzer Toma. Opanujcie się, ludzie.

bez tytułu

Tylko tak dla potomnych napiszę, że dzisiaj jest poniedziałek i rozpoczęłam klasę maturalną. Trzy rozszerzonka. Do zobaczenia szóstego maja.

31 sierpnia 2012

under the water

Prześladują mnie historie, tak różne i surrealistyczne, że chce mi się śmiać od tej mojej własnej, prywatnej sieczki w głowie, ale jednocześnie piękne. Wiem, że mnie nie opuszczą, dopóki ich nie spiszę. Czytam stare powieści i opowiadania, nie wiem po co, lubię tak stać w miejscu. Dlaczego nikomu nie mogę się przyznać, że uwielbiam pisać i że jestem w tym kurewsko dobra? Że mam świra. Że kończy się lato i nie chcę pisać matury, nie chcę iść na studia, nie chcę złożyć wniosku o dowód, nie chcę zakładać konta w banku. Nie chcę - nie chce mi się. Za mało czasu. Żeby być młoda. Jedyne, czym się teraz zajmuję to bycie najlepszą, jak zwykle. Wszystko inne się rozlało. Cokolwiek to znaczy. Jestem czyjąś córką, zbyt butną, żeby wiedzieć co to eteryczność. Nie jestem już tą małą fotografką z piękną duszą, zresztą, nigdy nią nie byłam. Nie chroń mnie ode złego. Nie mam nic do stracenia i niczego się już nie boję. Poza moim genialnym umysłem. A pod wodą nie da się oddychać.

20 sierpnia 2012

fuck until she screams

W piątek jestem dorosła, ale moja bibka urodzinowa już się odbyła i była najbardziej epickim party na świecie, na którym nikt z moich pomylonych niby gimnazjalnych przyjaciół nie miał wstępu. W piątek jestem dorosła, pierwszy raz kupuję legalnie alkohol. W piątek jestem dorosła, w piątek jestem za granicą. W piątek jestem inna. Tęsknię za pisaniem. W piątek wyciągam się z beznadziei intelektualnej. W piątek zdmuchuję świeczki (już to zrobiłam, ale zrobię to i jeszcze raz) i życzę sobie tego samego co w zeszłym roku, i w poprzednim, i jeszcze bardziej poprzednim plus dorzucam maturkę i studia. Te tortowe życzenia chyba nigdy się nie spełniają. W piątek jestem dorosłą kobietą. W piątek jestem odpowiedzialna, prawdomówna, silna. W piątek jestem taka sama. Taka inna. 

3 sierpnia 2012

x

Sierpień. Jesteś tchórzem.

12 lipca 2012

work hard


Dzisiaj jest dobra pogoda, żeby jechać do Berlina. Ale nie jadę, a muszę się zabawić. Znalazłam na tumblrze takie fajne coś. 

there are actually pretty intriguing. shoot me.
  • 1: Could you go the rest of your life without smoking a cigarette? Yep, I don’t smoke so that would be easy
  • 2: Are you single/taken/heartbroken/confused? Single&confused
  • 3: What if I told you that you were pretty? I’d thank you, however, this is obvious
  • 4: Ever been told “it’s not you, it’s me”? no
  • 5: Are you interested in anyone right now? Not really
  • 6: What are you looking forward to in the next week? Some pretty stuff
  • 7: Do you want to be single? no
  • 8: Did you go out or stay in last night? stay
  • 9: How late did you stay up last night? Till 3 am
  • 10: Can you recall the last time you realized you liked someone a lot? yes
  • 11: Last three things you had to drink? Water, tea, beer
  • 12: Have you pretended to like someone? yes
  • 13: Have you ever told somebody you loved them and not actually meant it? yes
  • 14: Honestly, has anyone seen you in your underwear in the past 3 months? yes
  • 15: Is it hard for you to get over someone? yes
  • 16: Think back five months ago, were you single? Yes
  • 17: What were you doing at 12:30 this afternoon? chillin
  • 18: Hold hands with anyone this week? yes
  • 19: Could you go for the rest of your life without drinking alcohol? Huh yes I think
  • 20: What would you name your future daughter? julianne
  • 21: Do you miss anyone? yes
  • 22: Have you kissed three or more people in one night? no
  • 23: Did your last kiss take place in/on a bed? no
  • 24: Are you good at hiding your feelings? Very very good
  • 25: Have you ever cried from being so mad? yes
  • 26: Who did you last see in person? My bro
  • 27: Are you listening to music right now? no
  • 28: What is something you currently want right now? finish this fucking work my dad gave to me
  • 29: What is the last thing you said out lot? i'm done of this shit
  • 30: How is your heart lately? frozen
  • 31: Do you wear the hood on your hoodie? no
  • 32: Are you wearing socks? no
  • 33: What do people call you? this cocky girl
  • 34: Will you talk to the person you like tonight? no
  • 35: Are there any stressful situations in your life? school
  • 36: Who did you last share a bed with? my friend
  • 37: Did you do something bad today? i'm cheating
  • 38: When was the last time a member of the opposite sex hugged you? yesterday
  • 39: Do you get stressed out easily? yes, i do
  • 40: Will you sing today? i won't
  • 41: Have you ever wanted to tell someone something but didn’t? that happend
  • 42: Who do you go to when you need to talk to someone? olsi
  • 43: Have you ever been taken to the emergency room in an ambulance? no
  • 44: What are you listening to right now? IamX - Lulled by numbers
  • 45: What is wrong with you right now? I should be skinnier
  • 46: What is on your wrists right now? watch and bracelets
  • 47: Where did you get the shirt/sweatshirt you’re wear? - last year in river island
  • 48: What do you like better: hot chocolate or hot apple cider? apple cider
  • 49: Do you make wishes at 11:11? no
  • 50: Are you a good artist? trying to
  • 51: Love really is a beautiful thing huh? yeeesss
  • 52: Do you miss the way things were six months ago? no
  • 53: Ever been on a golf cart? no
  • 54: Do you have trust issues? yes
  • 55: Ever stayed up all night on the phone, with who? a friend
  • 56: Do you own something from Hot Topic? no
  • 57: Do you use chap stick? yes
  • 58: Have you ever slapped someone in the face? yes
  • 59: Do you have a little sister? no
  • 60: Have you ever been to New York? not yet
  • 61: Think of the last person who said I love you, do you think they meant it? yes
  • 62: Have you hugged someone within the last week? yes
  • 63: What were you doing at midnight last night? partying
  • 64: Have you ever regretted kissing someone? yes
  • 65: Is there one person in your life that can always make you smile? yes
  • 66: Were your last three kisses from the same person? no
  • 67: Have you kissed anyone in the last five days? yes
  • 68: Would you rather sleep with someone else or alone? with someone if we mean THIS sleep
  • 69: Will next Friday be a good one? yes

11 lipca 2012

xoxo

Emocjonalne krajobrazy. Nie chcę być taka sentymentalna. Miałam się zmienić, ale wszystko zostało po staremu. Aha, przyszły wakacje. We Francji było świetnie, ale moje przyjaciółeczki zalała żółć. Odcięłam się od wszystkich.  Zadaję się z nieznajomymi. Wszystko robię sama. Kupuję dużo ubrań i non stop chodzę w wysokich obcasach. Po dwóch latach znowu zaczęłam biegać, nie wiem po co, nie sprawia mi to już takiej radości. Uczę się. Czytam książki, tęskniłam za nimi. Bardzo dbam o swoją społeczność, mój wskaźnik popularności ciągle wzrasta, poziom niedostępności także. Nie mogę sobie pozwolić na bycie nikim. To by mogło ugodzić moją dumę. Myślę o wszystkich ironicznie. Nawet o sobie. 

1 lipca 2012

1 lipca

Mam chore sny. Piękne, ale chore. Powinny być zakazane. Przez nie w mojej głowie rodzą się dziwne fascynacje, a potem budzi się sumienie. 
Mogłabym się zakochać i jednocześnie dotknąć dna moralnego. Nie wiem, czy warto. Ale chyba tak. Przecież jest lato.

16 czerwca 2012

zla sobota

Znowu przegrałam. A to co wydawało się być krwią, tak naprawdę było złotem.
Zaraz wakacje. Moje ostatnie, zupełnie beztroskie. Zaczynamy od lazurowego wybrzeża i lenistwa na polach marsowych i pod wieżą Eiffela. 
A ja właśnie policzyłam sobie średnią i... do paska brakuje mi tylko jedna ocena -.-.-.-.-.-.-
ide po czekolade.

12 czerwca 2012

euro

ostatnimi czasy irlandczycy zaatakowali poznań, wszystko było zielone i wszędzie rosła kończyna. ale przegrali i teraz jakoś ich tak mniej. a ja nie oglądałam pierwszego meczyku, gdzie nasi dali takiej dupy. a jutro mam sprawdzian z matmy, ale nie mam czasu się uczyć, muszę oglądać jak obijamy mordy ruskom (marzenia). obstawiam 3:1. nie dla nas. 

3 czerwca 2012

uciekanie przed spojrzeniami

Słucham tylko muzyki, którą on lubi. I ja też ją lubię. Ma piękne dłonie. Gdy mówi, po plecach rozchodzi mi się ciepły dreszcz. 
Nie mam nic do stracenia.

26 maja 2012

blizny


Jest tyle utworów, które o czymś przypominają. Szczypią mnie nadgarstki. Kupiłam mamie kwiaty, a ona mi żelki. Sobie spódnicę, która jest mi za duża i miętowy lakier. Nie bolała mnie głowa. Nikt nie zauważył jak pół nieprzytomna wemknęłam się do domu. Szumiało mi w głowie. Parzyły mnie ubrania. Gitarowe brzmienia i metalowe bity. Męska chrypka. Noc, długie włosy, gwiazdy, dżins, stylon, koronka. Planimetria. Pióro. Atrament. Cola z rumem. Skrzypce. Pusty portfel. Perfumy. Wiatr, liście. Sny. Pianino. Zgrabny nos. Pełne usta. Ostro zarysowana szczęka. Żurawinowe piwo. Wystające kości. Gryf, struny. Napięte mięśnie. Szepty. Lateks. Wódka. Bicie serca. Jedwab. Wilgotne wargi. Ból. Płacz. Śmiech. Serca i westchnienia. Tęsknoty. Gorące skóry. Granatowe spojrzenia. Cierpkość, słodkość. Grzmoty. Błyski. Rany. Krew. Mleczne oddechy. Papierosowy dym. Miętowy oddech. Brudna pościel. Podarta bielizna. Żebra i piersi. Wilgotny kark. Słowa. Księżyc. Woda. Miękkie włosy. Szerokie barki. Długie palce. Piękne dłonie. Ze mną. We mnie. Jestem głupia. Nie potrafię nienawidzić. Wtedy wszystko rozmazywało mi się przed oczyma. Mistycznie szczęśliwa.

21 maja 2012

pierwiastek uczuciowy


Nie mam jeszcze nawet osiemnastu lat, a jedyne do czego dążę, to osiągnięcie względnego stanu nirwany. Osiągnięcie maksymalnego stopnia energii moralnej poprzez perfekcjonizm. Niestety, nie mam tak technicznego umysłu, aby osiągnąć jakąkolwiek zapracowaną formę nirwany i jeszcze uświadomić sobie, że się w niej znajduję. Mistyczna szczęśliwość. A może to wcale nie istnieje. 
Jedyny stan, który mam opanowany do obrzydliwości, to sentymentalizm. Oznacza to, że wszystko analizuję i mam problem z podejmowaniem decyzji. Ej, jestem świetna w spekulacjach na temat swojej własnej osobowości. Wszystko, co mnie interesuje, to ja. Może byłabym dobrym terapeutą. Własnym, oczywiście.
Ogarnęła mnie beznadzieja intelektualna.
Za trzysta pięćdziesiąt dni MATURA. O ile przejdę. Nie no, spoko, przejdę. 350.

5 maja 2012

wszystko


Dzisiaj blog pięć razy nie istniał, a dziesięć razy przepraszał i zapewniał, że nic mu nie jest. Przeszło mi przez myśl, że Onet sam postanowił usunąć te bzdury ze swoich serwerów, ale jednak blog, stary i już bezużyteczny, wciąż tu istnieje. Głupio by było stracić swoje zapiski z niemalże czterech lat, chociaż marne, ale moje. Jestem zbyt sentymentalna. 
Mam wrażenie, że przyszedł taki czas, w którym należy zamknąć pewien etap swojego życia i zacząć wszystko od nowa. To tak banalnie brzmi i mam nadzieję, że będzie takie banalne. Sama się zepsułam. Stałam się po prostu głupia. Już nie chodzi o zaniedbany rozwój intelektualny, ale o całą mnie, wiecznie niezorganizowaną, niedostępną, nieśmiałą, arogancką, zamkniętą i leniwą. Trudno mi się to pisze. Chyba trudno mi będzie zmyć ten majestatyczny wizerunek, który wyprodukowałam przez dotychczasową naukę w liceum, które zamiast pchać mnie do przodu, cofa i męczy. Za rok matura, za rok zmieni się całe moje życie. Boję się tego, bo wiem, że nie mogę już bazować na swojej inteligencji i pewności siebie; nie mogą zjeść mnie ambicje, nie mogę się potknąć i pokazać, że jestem nikim. Przestałam już wierzyć, że będę trwać wiecznie, na wszystko mam czas. Dobrowolnie popełniłam już tyle błędów, że czasami topię się w odmętach własnego sumienia. Jestem młoda, może tego czasu mam naprawdę dużo, ale nie chcę go tracić na coś, co normalne i przeciętne, chcę sięgać tylko po to, co najlepsze.
Przez te dwa lata, większość czasu spędziłam na kontrolowaniu siebie i wytykaniu sobie pomyłek, a potem na ignoranckim noszeniu głowy wysoko. Na zbieraniu inspiracji i odtwarzaniu, a nie tworzeniu. I wciąż to samo. Za wszelką cenę próbowałam się wybielić, będąc najmądrzejszą, kpiąc z innych, wykorzystując wszystkie znane mi i prymitywne sztuczki, poniżej mojej przeciętnej, z łatwością przynoszące efekty. Na swój pokręcony sposób starałam się być idealna, na sposób, który uszczęśliwiał mnie tylko na chwilę. 
To wszystko trochę porąbane, co nie? Czas sobie samej strzelić w twarz, obudzić się wreszcie. Boli mnie to wszystko, ten stracony czas, to bezsensowne serce, skupianie się na sobie. Jestem skomplikowana, już to kiedyś słyszałam. Robię tak wiele sprzecznych rzeczy. Nie mam żadnej pasji, poza samą sobą i bezsensem. Uważam się za piękną i jednocześnie siebie nienawidzę, swojej osobowości i ciała. Mojej płytkiej osobowości. A może jeszcze nie jest ze mną tak źle, skoro nie brak mi dystansu, aby siebie skrytykować. Ta świadomości jest tak jasna i parzy. Podejmuję nierozsądne, idiotyczne decyzje, a potem boję się wycofać z dokonanych wyborów, aby nie splamić sobie honoru i nie okazać się słabą. Wszystko co robię, muszę robić z klasą. Nie lubię ludzi. Nie potrafię tłumić w sobie złości latami, ale pamiętać o cudzych błędach, owszem. Pochopnie zmieniam obiekty uczuć, odchodzę, zapominam i bawię się od nowa. Tak bardzo skupiam się na samej sobie. Godzinami zastanawiam się, ile dla kogoś znaczę, czy ten ktoś o mnie myśli, czy mnie kocha, czy zauważyłby mój brak, gdybym nagle zniknęła. Czy tęskni. Ta powłoka, która nie pozwala mi pokazać rozczarowania i każe mi zawsze być ponad wszystko, nawet miłością, jest ze mną tak długo, że nie chcę, aby kiedykolwiek znikała. Jest dobra. Chroni mnie i moje miękkie serce, tak podatne na wszystkie krzywdy, chociaż tak naprawdę jeszcze ich nie zaznałam. Nigdy tak naprawdę nie byłam zakochana. To uświadomił mi on, gdy całował mnie otumanioną alkoholem i szepnął: "Jesteś taka śliczna, ale wiem, że nigdy nie będziesz moja". Tak, miał rację, ja lubię być niczyja, moja własna. Jest inteligentniejszy ode mnie, chociaż nie ma już żadnego znaczenia.
Nie, nigdy się nie zmienię. Jestem zbyt wielkim tchórzem.

23 kwietnia 2012

przed maturką


Jestem do dupy. dupy dupy dupy dupy DUPY
Będę się uczyć tylko wpierdolę jeszcze czekoladkę

19 kwietnia 2012

brak tytułu

Lubię, kiedy kobieta omdlewa w objęciu,
kiedy w lubieżnym zwisa przez ramię w przegięciu,
gdy jej oczy zachodzą mgłą, twarz cała blednie
i wargi się wilgotne rozchylą bezwiednie.
Lubię, kiedy ją rozkosz i żądza oniemi,
gdy wpija się w ramiona palcami drżącemi,
gdy krótkim, urywanym oddycha oddechem
i oddaje się cała z mdlejącym uśmiechem.
I lubię ten wstyd, co się kobiecie zabrania
przyznać, że czuje rozkosz, że moc pożądania
zwalcza ją, a sycenie żądzy oszalenia,
gdy szuka ust, a lęka się słów i spojrzenia.
Lubię to, i tę chwilę lubię, gdy koło mnie
wyczerpana, zmęczona leży nieprzytomnie,
a myśl moja już od niej wybiega skrzydlata
w nieskończone przestrzenie nieziemskiego świata.

7 kwietnia 2012

lovesick

Nie mogę pisać bloga w święta, bo blog tylko przypomina mi, że mam być chuda. Ale teraz się nie da. Już żałuję, że są święta, chociaż się jeszcze nie zaczęły. 
Nie umiem się teraz uczyć, chociaż muszę. Jutro poznam dużo nowych ludzi, boję się, nie lubię obcych. Będę obchodzić Wielkanoc, chociaż sama nie wiem czy wierzę w Boga. Byłam u spowiedzi i zapomniałam powiedzieć księdzu, że się nachlałam w weekend na imprezie. Muszę się uśmiechać i być dla wszystkich serdeczna. Mam zniszczone włosy i paznokcie. Moje całe życie jest zniszczone, ciągle sprawiam mamie przykrość. Mama jak nikt inny potrafi wzbudzić we mnie poczucie winy. A ja nie umiem mówić o swoich uczuciach. Chcę być tylko dobrym człowiekiem. Być zawsze najlepsza. Być inteligentna i piękna, dużo pisać i fotografować. Teraz robię dużo zdjęć, staram się wszystko wycisnąć z mojej pięcioletniej puszki. Chcę, żeby znowu porwała mnie wyobraźnia, ale już chyba za mało we mnie tej autentyczności i naturalności. Zjadły mnie schematy. Psuję się.  
Jestem uzależniona od internetu. Jestem chora.

31 marca 2012

31 marca

Dzisiaj zachowałam się bardzo głupio, więc mama postanowiła wmówić tacie, że go nie kocham. A to było kłamstwo. 
Trochę mi przykro, ale jestem próżną dziewczynką i mam nowe spodnie.

26 marca 2012

6425

Nie jem. Nie zjem. Dam radę.
Bądź piękna, śliczna, chuda, modna, wyciągnięta z wybiegu, bądź mądra, błyskotliwa, inteligentna, wygadana, ponad wszystko, śmiej się, nie płacz, ucz się, marz, fotografuj, pisz, fantazjuj, zakochaj się, pij wódkę, czytaj, biegaj, nie jedz, nie przejmuj się nikim, nie ufaj, bądź tylko dla siebie.
PAMIĘTAJ, DZIEWCZYNO.
Bądź najlepsza.

20 marca 2012

próżnia


Wyglądaj świetnie, zapij się na osiemnastce i powiedz swojej fizyczce, że nie wiążesz z jej przedmiotem przyszłości (i zastanawiaj się jak ty przetrwasz jeszcze rok). Ucz się, dziewczyno. Albo pożegnaj się z prawem. Wtedy zostaną ci byle jakie kierunki na polibudzie albo modlitwy o filmówkę. Opcja druga, London College of Fashion, kolejne marzenie i na chuja ta cała matura.
Czytam pierdoły, jestem bez hajsu, słucham beznadziejnych piosenek, mało się uczę, nie robię zadań z matmy, od dwóch dni jaram się, że dostałam pionę z wypracowania z polaka (tak, to jest wyczyn matfizowski), nie kupuję ciuchów, zadaję się z nieodpowiednimi ludźmi, nie jestem zakochana, biorę antybiotyki, a w weekendy piję wódkę, rozdwajają mi się włosy, trochę poprawia się cera, non stop chodzę w wysokich obcasach, zrywam się z lekcji, dużo milczę, dużo jem i śnię o moich czterdziestu kilogramach, chcę dużo pisać, nie jara mnie już fotografowanie, oglądam się za dziewczynami, które wyglądają jak modelki. Jestem zimna. Nie znam słowa motywacja.

16 marca 2012

3

dzisiaj jest ten dzień

12 marca 2012

kiedy czytam, zawsze utożsamiam się z głównym bohaterem


Z Łęcką nie muszę. Bo nią jestem.
Panna Izabela była niepospolicie piękną kobietą. Wszystko w niej było oryginalne i doskonałe. Wzrost więcej niż średni, bardzo kształtna figura, bujne włosy blond z odcieniem popielatym, nosek prosty, usta trochę odchylone, zęby perłowe, ręce i stopy modelowe. Szczególne wrażenie robiły jej oczy, niekiedy ciemne i rozmarzone, niekiedy pełne iskier wesołości, czasem jasnoniebieskie i zimne jak lód.
Uderzająca była gra jej fizjognomii. Kiedy mówiła, mówiły jej usta, brwi, nozdrza, ręce, cała postawa, a nade wszystko oczy, którymi zdawało się, że chce przelać swoją duszę w słuchacza. Kiedy słuchała, zdawało się, że chce wypić duszę z opowiadającego. Jej oczy umiały tulić, pieścić, płakać bez łez, palić i mrozić. Niekiedy można było myśleć, że rozmarzona otoczy kogoś rękoma i oprze mu głowę na ramieniu; lecz gdy szczęśliwy topniał z rozkoszy, nagle wykonywała jakiś ruch, który mówił, że schwycić jej niepodobna, gdyż albo wymknie się, albo odepchnie, albo po prostu każe lokajowi wyprowadzić wielbiciela za drzwi...
Ciekawym zjawiskiem była dusza panny Izabeli.
Gdyby ją kto szczerze zapytał: czym jest świat, a czym ona sama ? niezawodnie odpowiedziałaby, że świat jest zaczarowanym ogrodem, napełnionym czarodziejskimi zamkami, a ona - boginią czy nimfą uwięzioną w formy cielesne.
Mając lat osiemnaście, panna Izabela tyranizowała mężczyzn chłodem. Kiedy Wiktor Emanuel raz pocałował ją w rękę, uprosiła ojca, że tego samego dnia wyjechali z Rzymu. W Paryżu oświadczył się jej pewien bogaty hrabia francuski, odpowiedziała mu, że jest Polką i za cudzoziemca nie wyjdzie. Podolskiego magnata odepchnęła zdaniem, że odda swoją rękę tylko temu, kogo pokocha, a na co się jeszcze nie zanosi, a oświadczyny jakiegoś amerykańskiego milionera zbyła wybuchem śmiechu.
Takie postępowanie na kilka lat wytworzyło dokoła panny pustkę. Podziwiano ją i wielbiono, ale z daleka; nikt bowiem nie chciał narażać się na szyderczą odmowę.
Raz zobaczyła w pewnej galerii rzeźb posąg Apollina, który na niej zrobił tak silne wrażenie, że kupiła piękną jego kopię i ustawiła w swoim gabinecie. Przypatrywała mu się całymi godzinami, myślała o nim i... kto wie, ile pocałunków ogrzało ręce i nogi marmurowego bóstwa ?... I stał się cud: pieszczony przez kochającą kobietę głaz ożył. A kiedy pewnej nocy zapłakana usnęła, nieśmiertelny zstąpił ze swego piedestału i przyszedł do niej w laurowym wieńcu na głowie, jaśniejący mistycznym blaskiem.
Siadł na krawędzi jej łóżka, długo patrzył na nią oczyma, z których przeglądała wieczność, a potem objął ją w potężnym uścisku i pocałunkami białych ust ocierał łzy i chłodził jej gorączkę.
Odtąd nawiedzał ją coraz częściej i omdlewającej w jego objęciach szeptał on, bóg światła, tajemnice nieba i ziemi, jakich dotychczas nie wypowiedziano w śmiertelnym języku. A przez miłość dla niej sprawił jeszcze większy cud, gdyż w swym boskim obliczu kolejno ukazywał jej wypiększone rysy tych ludzi, którzy kiedykolwiek zrobili na niej wrażenie.

8 marca 2012

8 marca


I ja chcę zdać maturę z matmy? Co? Rozszerzoną?! Niezły żarcik!
No więc tak wygląda moje życie, dostałam dzisiaj dużo kwiatków, nie uczę się wcale, dbam jedynie o to, żeby super wyglądać i błagam o piątek wieczór.

25 lutego 2012

scarless


Ferie skończyły się. Tona ciuchów + litry lakieru do paznokci. Dekadżule lenistwa. Hektoniutony siły trzymającej mnie w łóżku. Kiloomy oporu naukowego. Megawolty napięcia melanżowego. Gigaherce miłości. Terawaty miłości. Petapaskale miłości. Eksa-, zetta-, jotta- miłości.
Szybko zginę w szkole. Teraz walczę o swoją pewność. Jestem już taka niezależna, że to aż boli. Jest mi z tym dobrze, a trochę źle. W te ferie wyłączyłam telefon i facebooka, wypłynęłam do innego miasta i rozkoszowałam się pełną (chciałabym pełną, ale jednak częściową) anonimowością, wykreowałam nową siebie i byłam naprawdę zajebista. Szczęśliwa. Chciałabym zawsze być szczęśliwa, ale ten świat mnie zjada. Po co tyle udawać. Jestem mała, a on taki duży. Jest zły w swej dobroci. A ja nie mogę być krucha. Jestem silna i odważna. Jak można lubić ludzi jednocześnie będąc pewnym siebie i znając swoje wartości? Kontrasty. Nie mam siły. Jestem zmęczona, jest mi zimno. Kupiłam dzisiaj zbyt drogie i zbyt modne ubrania, aby być cichym przeciętniaczkiem. Noszę głowę zbyt wysoko. Biorę wszystko, albo nic. Jestem zbyt inteligentna, alby dać się stłamsić. Zbyt przebiegła i zbyt sprytna. Bardzo starannie wybieram sobie przyjaciół. Nie używam wielkich słów. 
Z obawą myślę o maturze, ale nie mogę się jej doczekać.
Aha, w ferie jeszcze się zatrułam. Nie, nie alkoholem.