30 grudnia 2011

true story


Ok, jestem zarozumiała. Jestem piekielnie inteligentna. Może inni też są, ale ja jestem bardziej. Nie da się mnie tak po prostu okłamać. Trzeba wspiąć się na wyższe wyżyny ściemniania. Ale na razie nie nam nikogo, kto potrafiłby kłamać tak pięknie jak ja.
Jestem dziś bardzo zła. Nie wiem jak to jest mieć prawdziwych przyjaciół. Nie znam świata.
http://www.youtube.com/watch?v=yWgZbEpSk8U&feature=related

26 grudnia 2011

really not cute


Te święta miały być dobre. Wcale dobre nie są. 
Nie wiem czy to nie zabrzmi dość groteskowo, ale czułam, że coś się posypie. Nie mogło być tak lajtowo. W noc przed wigilią obudziłam się z płaczem. Śniło mi się, że miałam krzywe zęby. Moje zęby oczywiście były okej, bielutkie i prościutkie, ale jakoś tak mnie to poruszyło o tej czwartej nad ranem. Próżność, próżność. Coś mnie tknęło, żeby sprawdzić to w senniku, bo tak mi się wydawało, że to nie jest dobry znak i w ogóle to rzadko pamiętam, co mi się śni, albo śnią mi się takie rzeczy, których wolałabym nikomu nie opowiadać. Nie żebym wierzyła w takie bzdury. Oups, ale coś się sprawdziło. Damn it.
Wiecie, ja ogólnie jestem bardzo ugodową osobą, chociaż często głośno mówię, to co myślę. Nie mam wrogów, ani nic takiego. Ale teraz wywinę komuś ostry numer. Nikt, kto burzy szczęście i spokój mojej rodziny, nie będzie spał spokojnie. I teraz naprawdę zdecydowałam się na jakie studia będę zdawać.
Ten post brzmiałby inaczej, gdyby był pisany wczoraj, ale nikt jeszcze nie opracował aplikacji na Andoida, która umożliwiałaby pisania bloga na Onecie.

23 grudnia 2011

coming chrismas


Jest już choinka, więc ja zaraz będę robić serduszkowy bokeh, jak co roku. Bo nie umiem wyciąć renifera. No więc 50mm w ruch i bawię się bawię się bawię się omomomomnom.
Mała relacja z mojej próbnej maturki z rozszerzonej matemy, jak będzie sześćdziesiąt procent to zacznę całować moje własne osobiste odbicie w lustrze, a jak będzie siedemdziesiąt to jak normalnie zacznę ćwiczyć jogę, żeby lizać swoje stopy. What the fuck was that. "Podaj jaki jest pierwszy i czwarty wyraz ciągu, skoro suma ich kwadratów jest najmniejsza", a ja sobie kwadrat sumy liczę. Hihihi. Fucking idiot. Ale to sześćdziesiąt to ja myślę, że to taki minimalny pewniak, no. Co ja odpierdalam na tym mat-fizie w ogóle. Jestem takim strasznie wielkim leniem. Szkoda, że nic nie od tego nie boli. Kurczę, a ja się do nowego roku mam zdecydować na studia. Tydzień. Półtora roku do matury. Hmmm. Hmmmmmmmmm.
Ale żeby było słodki, mój brat zamknął się w łazience i pakuje dla mnie prezent! <3
To będą dobre święta.

15 grudnia 2011

mmmmmmmmmmm


Czasami chciałabym napisać coś tak ważnego, przejmująco, ale po prostu się nie da. Ja taka nie jestem. Patetyczna. Ja lubię starego rocka. Lubię gitary i fortepiany, skrzypce. Zdaje mi się, że za czymś tęsknię, ale kompletnie nie wiem co się dzieje. Nie będę już słuchać tylu ballad. Chciałabym być artystką, a nie tylko kochać sztukę.
Ale teraz coś na prawdę. Świat jest pojebany. Uważam, że geje są uroczy. Jestem gotowa w ekstremalnych warunkach zostać lesbijką. Lubię nosić wąskie dżinsy. Jarają mnie wystające kości biodrowe. I żebra. Moje żebra już są tak wystające, że mój chłopiec nie wie czy całować je czy moje piersi. To nie jest chore. To jest nasze. Nie lubię piwa, piwo śmierdzi. Jestem bardzo cyniczna i bardzo dużo kłamię. Gubię różne rzeczy. Jestem totalnie bez hajsu. Trochę mi się wydaje, że mój intelekt sobie powoli obumiera. Nie cierpię matematyki. Intensywnie myślę o mojej rozszerzonej maturce.

4 grudnia 2011

i'm good, i'm gone


Jest niedziela. Jak zwykle nic mi się nie chce, a miałam taki ambitny plan zrobić wszystkie zadania z matmy. A zamiast tego siedzę w netku i słucham sobie Massive Attack. Aha, no i frustruję się cenami telefonów w t-mobile i play. hmmmm. 
Hmmm. Hmmm.
Próbna maturka za dwa tygodnie. Hmmm.
Chcę znowu chodzić po podstawówki, naprawdę. Miałam Motorolę V295 i byłam największą szpanerką w klasie. I się nic nie trzeba było uczyć. I mnie wszysycy nauczyciele lubili. I nie było facebooka.