20 września 2008

Poczekasz na mnie?


Nie mogę trafić w klawiaturę.
Nowotwór.
Rak.
Rak.
Rak.
Rak.
Rak.
.
.
.
.
Rak.
Dlaczego w tym domu nikt mi nic nie mówi?
Oni myślą, że "chronią dzieci".
Bo "dzieciom" nie pozwala się myśleć.
"Dzieci" mają cieszyć się i biegać po parku.
Dopiero później pozwala im się poczuć jakiego wielkiego kopa w dupę może sprzedać to życie.
Ale czy warto mieć takie "życie"?
Chyba muszę sobie znaleźć prawdziwych przyjaciół.

8 września 2008

Brak tytułu lub Tytułu brak


Dzisiaj na polskim dużo myślałam. Nauczycielka mówiła coś o marginesach społecznych i szpanerach z naszej-klasy. Mówiła coś o tym, że czuje sympatię do tych, którzy siedzą tak cicho i nikomu nie przeszkadzają. Patrzyła na mnie. 
Jak bardzo chciałabym żeby tak było.
Dzisiaj Ciapek na lekcji się tak dziwnie na mnie gapił, chyba wyczuł, że żułam gumę. W ogóle to nie lubię jego lekcji. Drogi Panie, skąd mam wiedzieć co ten klocek chce zrobić, czy sobie spaść czy ruszać się skoro mi nie powiedział? Na fizyce mają być fakty, a nie snucie sobie poglądów ^^.
Mamuśka poszła na wywiadówkę. Ale chyba nie zrobiłam nic złego w tym pierwszym tygodniu, prawda?
Ostatnio zauważyłam, że kiedy biegam robię się szczęśliwsza. To chyba dlatego tak bardzo lubię to robić :).
muzyka: Beat it Michael Jackson feat. Fall Out Boy

5 września 2008

Kolejny pierwszy dzwonek


Chodzę do szkoły. Trochę się uczę. Nie przyjaźnię się z zbyt wieloma osobami. Codziennie biję się z Ulką kto ma siedzieć pod oknem.
Są pierwszaki. Trochę ich skociliśmy. Trochę ich nastraszyliśmy. Panoszą się, chodzą środkiem korytarza, śmieją się, żeby pokazać kto to niby idzie i cały tydzień noszą arafatki, które w ogóle nie pasują do ich stroju... Ah... To zwykłe koty.
Nie jestem jeszcze przyzwyczajona do tego szkolego zgiełku: dwa zadania z matematyki robię w dwie godziny, bo cały czas coś zwraca moją uwagę. Wstać o szóstej też nie mogę... Na pierwszej lekcji to niemal że śpię, ale ktoś mnie co jakiś czas szturcha. Chemiczka chce znam zrobić sprawdzian z całego zeszłego roku... Nasza wychowawczyni odeszła (bo już chyba nie mogla wytrzymać ze słynną 'i') i dali nam w zastępstwie matematycę (o zgrozo). Ciapek się trochę pluje, nowa babka od historii jest troche niestabilna emocjonalnie (co już moja klasa wyczuła i zrobila cyrk na pierwszej lekcji).
Nauka pochłania cały mój czas. Chcialam się trochę zająć portretówką, ale gdy stałam ze statywem przed dziewczynami to pomyślalam, że chyba nie zrobiłam zadania z chemii i sobie poszłam. Pisać tutaj też nie mam czasu, a to co się już uda naklepać na klawiaturze, to i tak się nie nadaje do przeczytania. O Augenie już nie wspomnę.
muzyka: S. O. S. Jonas Brothers