30 sierpnia 2008

Tartyl me on


Wszystko się toczy dalej. Kolejny rok życia i zarazem kolejny rok szkolny (z którego nie jestem zadowolona, ale nic na to nie poradzę...).
Kilka postanowień na nowy rok:
Zakocham się.
Nie będę sobie robić wrogów z ludzi.
Nie dopuszczę do sytuacji, w której babcia mogła by powiedzieć "jesteś zepsuta do cna". 
Zmienię swój styl pisania.
Nie będę się z nikim kłócić o byle co.
Wymuszę na tacie klucz do ciemni.
Zajmę się fotografią portretową.
Przestanę denerwować pana od muzyki.
Wezmę się za chemię, tak, aby nie zawalić fizyki.
Przestanę nadawać jak głupia z Mateuszem na matematyce.
Ne będę ignorować pani od angielskiego.
Nie będę się śmiać z pani od wosu.
Wezmę się za anglika i za niemca tak, żeby żaden nie był na pierwszym planie.
Nie pozwolę, aby moje lenistwo doprowadziło do rezygnacji z biegów długo dystansowych dla krótkich, bo mniej meczące (bo albo z nich też jestem taka szybka, abo zawsze mam falstart). 
Nie będę ściągać.
Przestanę zwracać uwagę na ciuchy i zaprzestanę tę modę na markowe ciuchy w mojej klasie (no bo to naprawdę wkurzające, że co druga osoba ma tę bluzkę z żółwikiem Turtle me on z New Yorkera za 9,95€ i moja mamuśka mówi, że jestem snobem).
Nie będę nadużywać gościnności i chusteczek higienicznych Pani Pedagog (jak to zrobiłam w zeszłym roku).
W ramach Światowego dnia bloggera
Zostałam bloggerem, ponieważ na lekcji informatyki nie było nic ciekawego do roboty więc koleżanka pokazała mi swojego bloga. Blogi, lub ich autorzy dali mi dużo do myślenia, a raczej ich chamstwo i arogancja. Blog daje mi... miejsce gdzie mogę wypełnić moją grafikownię, bo ten pamiętnik to taka iluzja. Dzięki blogom nie przeżyłam nic ciekawego, chyba że wielki skok ciśnienia, kiedy nagle ktoś wkradł się na moją pocztę. Czy poznałam ciekawych ludzi? Ludzie fajni "byli, ale się zmyli".
Ulubieni: kazali.nam.się.kochać ganzer.tom dreamsland
muzyka: "Say" One Republic

21 sierpnia 2008

Wszyscy mają oczy. Ja mam zakłamane


Niektórzy ludzie są naprawdę dziwni. Ale tak naprawdę, naprawdęA ja nie lubię takich ludzi. Wpierdalanie się w czyjeś życie to ich ulubiona rozrywka. Na początku mnie to wkurwiało  ale teraz... Chyba trochę smutno mi się robi.
Ci niepozorni potrafią najbardziej ranić. Tak celowo.
Tak, wytłumaczcie mi czy można przez gadu gadu, będąc 1200 km od siebie stwierdzić po blogu czy ktoś kłamie. Umiecie tak? Podziwiam. Bo ja nie potrafię.
A ja tak ślicznie potrafię kłamać w żywe oczy. Wgapiać się w czyjeś źrenice, nie przytupywać i mówić takim przekonywującym tonem. Dziwi mnie tylko, ze moi znajomi tak bezgranicznie mi ufają. Kiedyś gryzły mnie wyrzuty sumienia i powiedziałam wszytko przyjaciółce, ale ona potraktowała to jako dobry żart. Szkoda, że nie ma takiej konkurencji na Igrzyskach Olimpijskich, bo wygrałabym tysiąc złotych i samochód.
Wszystko się pieprzy. Tak powoli, powolutku  prawie niezauważalnie, ale doszczętnie. Wczoraj dzwoniła babcia. Powiedziała, że głos mi się zmienił i prawie mnie nie poznała. Dziwne. To kłamanie ma takie skutki?
Dzisiaj byłam na zakupach. Kupiłam sobie dżinsy za 60 €, a po powrocie do domu, przed lustrem stwierdziłam, że mi się nie podobają.

Za trzy dni urodziny.
grafikownia:
  
  
  
 
muzyka: "Wo sind eure Hände" Tokio Hotel
Psssyt, czy ktoś wie co się stalo z Julią z THBiJ?

20 sierpnia 2008

Przygotowania.


Ostatnio było dziwnie. Teraz wszystko wraca do normy, ale coś jest nie tak, a ja nie potrafię idealnie sprecyzować co.
    Nieuchronnie zbliża się koniec lenistwa. Chodzę po księgarniach, kupuję zeszyty... Ale za ch*ja mi się nie chce. Wczoraj byłam sprzedać trochę starych podręczników do skupu, obok mojego gimnazjum. Zajrzałam do środka. Jak zwykle wypastowane podłogi, charakterystyczny zapach unoszący się w powietrzu i tylko... tak pusto. Na tablicach wywieszono nazwiska świeżych kotów z przydziałem do klas. Kiedyś też tu wisiałam...
Telefon:
    - Rezydencja państwa *, w czy mogę pomóc?
    - Yyy... A Marta jest?
    - Panienka? Tak, tak, bawi się z paniczem. Zawołać?
    - Nie, nie... A kto mówi?
    - Gosposia.
Telefon:
    - Dzień Dobry, chciałabym się umówić do pani Sylwii na uczesanie w piątek.
    - Przykro mi, ale pani Sylwia już tu nie pracuje...
pomyłka.
4 dni do urodzin xD
grafikownia
  
 
muzyka: "Viva la Vida" Coldplay

18 sierpnia 2008

Sms vs call.


Kocham moje przyjaciółki. Przez nie rano mam wory pod oczami.
Godzina 23:30. Joanna i Dominika. Short Message System.
    - Nie uwierzysz, kogo spotkałyśmy...! R. jak się lizała z takim jednym gościem!
    - Co to za jeden?!
    - Taki brzydal, do mnie też się przystawiał :D.
    - Zróbcie jej zdjęcie!!! 
    - Docha zrobiła.
    - Zemsta będzie słodka ^^.
Godzina 2:45. Julia. Telefon.
    - Tuchaaaa!!!
    - Co się stało...?
    - Nic, tylko ryczeć mi się zachciało...
    - Julaaaa...
    - Nienawidzę Berlina.
    - Julaaaa...
    - Wszyscy faceci są do dupy.
    - Julaaaa...
    - No co?
    - Prześpij się. Zrobi Ci się lepiej.
    - Myślisz?
    - No.
    - Wiedziałam, że na Ciebie można liczyć!
(* kiedy ludzie zapominają języka pieprzą co im się przypomni)
Godzina 8:30. Zuzanna. Telefon.
    - Maartaaa, masz drugą część Władcy Pierścieni?
    - Nie mam.
    - Aha. Trudno. To masz w niedzielę urodziny, co nie?
    - No, za tydzień.
    - Ale w tą niedzielę, co nie?
    - A co dzisiaj jeeest? (+ziewnięcie)
    - Poniedziałek.
    - Możliwe.
Ja naprawdę nie wiem dlaczego ludzie tak lubią przedłużać 'a' w moim imieniu.
No dobrze, za tydzień mam urodziny, ale muszę udawać, że nic nie wiem, żeby spełniły się 'zawodowo' i zrobiły mi mega niespodziankę ;).
muzyka: "Neustart" Nevada Tan

17 sierpnia 2008

No heloł.


    Widziałam w peezesach moją byłą fizyczkę, tą która kiedyś powiedziała, że pozwoliłaby mi żuć gumę na lekcji, ale potem podklejam nią jej ławki i to nie jej sprawa jak ja niszczę swoje zdrówko. Natknęłam się na nią przy kasie kiedy na taśmie jechały dwie paczki cudownej gumy Orbit. Spojrzała na mnie spod grzyba, a ja mruknęłam pod nosem jakieś dzieńdobry. Przy wyjściu zaczekałam za nią i bezczelnie wpakowałam sobie listek do ust.
W tym roku będę komuś innemu podklejać ławki.
    Wczoraj coś spierdzieliło z prądem i musiałam myć włosy pod zimną wodą. Chyba mi mózg zamarzł, bo w nocy pisałam esemesy z Aśką i byłam taka jakaś ogłupiała, że zaczęłam czytać słownik niemiecki.
    Dzisiaj grzecznie poszłam z braciszkiem do kościółka. Wszyscy tak myślą, ale chciało mi się tę godzinę spędzić w McDonaldzie na szejku truskawkowym i chyba tak zrobiłam.
Telefon, godzina 23:52.
    - Słucham?
    - Martaaaaa...
    - No co znowu chciałaś?
    - Sprzedasz mi tę książkę od angielskiego?
    - Jaką znowu książkę...?
    - No tę taką zieloną... Tę co mówiłaś, że po całym mieście się za nią nalatałaś... No Enerdżi czy jakoś tam.
    - Nie masz jej w szkole.
    - A ty miałaś tylko na priwach! Skończyłaś już ją dawno temu, no to daj.
    - No to po co ci ona?
    - No, bo chciałam się trochę pouczyć...
    - To sobie jedynkę kup, a nie po czwórkę lecisz.
    - Wredna jesteś.
    - No heloł, powinnaś mi się podlizać!
    - No ale Martaaaa...
    - Ile dasz za nią?
    - No tak z dwie dychy może...?
    - A bujaj się!
Bip, bip, bip...
To takie okropne jak gimnazjum zmienia ludzi.

14 sierpnia 2008

Niestabilna.


Boże... Zjadłam loda waniliowego w czekoladzie... Teraz mam taką wielką gulę w gardle. Chyba trawię tylko lody owocowe.
Ganzer się skończył. 
Skończyła się era opowiadań blogowych.
Nie mam czasu nic tu napisać, bo kombinuję na wszystkie strony z NY. Ta strona pochlania teraz większość mojego życia (jak Deviant). Po prostu już piszę na siłę.
Przyznaję, to co ja tu wyprawiam jest beznadziejne. Pisanie, ot tak sobie. To nie wyraża prawdziwej mnie i naprawdę zdaję sobie z tego sprawę. Gdzie jest ten poetycki styl, z którego była znana tylko ta z trzeciej ławki pod oknem?
Naprawdę czasami nie mam siły. Kiedyś zauważyłam, że jeżeli dłużej siedzę nad książkami od języka obcego to nie mogę się skupić. Jakiś slang mi wchodzi w umysł. Wtedy chce mi się szwargotać z Leą i zmuszać brata, abyśmy sobie pogadali po angielsku.
L. gdy mnie wczoraj zobaczyła podbiegła, zaczęła się witać i dodała: "Martusiu... Ale ty jesteś śliczna...". Ja zaszczycona uśmiechnęłam się szeroko, zrobiłam swoje słodkie oczęta, a L. nawet westchnęła, chociaż wyglądałam jak rodem z Przystanku Woodstock w czarnych rurkach, czerwonej bluzce i arafatce na szyi. Nagle zmarszczyła nos i zapytała: "A spod jakiego znaku zodiaku jesteś?". Wystraszyłam sie i szybko wypaliłam: "Panna". L. wytrzeszczyła oczy tak jakby chciała wyprostować sobie wszystkie zmarszczki. Po chwili jednak całe powietrze z niej uszło. Położyła mi rękę na ramieniu i zrobiła tę swoją minę 'przekazywanie smutnych wiadomości'. "Ale szczęścia w miłości to ty nie będziesz miała...". Chyba poczuła, że robi mi się gorąco i szybko dodała: "Nie martw się, kariera jest teraz najważniejsza!". Szybko uciekam z pola widzenia. 
Chyba jej nikt nie powiedział, że jestem niestabilna emocjonalnie.
muzyka: "Nobody's home" Avril Lavigne

9 sierpnia 2008

Mature Content


    Dzisiaj zrobiłam sobie auto sesję. Postawiłam statyw na środku pokoju i pokręciłam śrubką, żeby aparat się na nim trzymał. Rozwiesiłam sobie wielki, biały arkusz papieru na ścianie. Pomalowałam sobie usta na niebiesko błyszczącą kredką do oczu i po prostu… wyszło mało przyzwoicie.Aparat uchwycił nawet to czego nie chciałam. Chyba dam to na dA z Mature Content.
    Czerwona opalenizna  na nogach powoli zaczyna brązowieć (a to, ze schodzi mi skóra z ud to całkiem inna sprawa). Założyłam dzisiaj bardzo krótkie, bardzo obcisłe spodenki i wyszłam do sklepu. Sąsiadka stała pod drzwiami. A się patrzyła…
Kaśka powiedziała, że to jest seksowne. Ale Kaśka urodziła się na Katowickiej.

    Zauważyłam, że ostatnio życie układa mi się wyjątkowo świetnie. Żadnej chujni pod grzybnią. Nie klnę, nie palę, nie piję. Ta cała nota ta tylko pozory, bo tak naprawdę jestem grzeczną dziewczynką.
Ale mnie napadło na takie wypociny…


Znowu czytałam BeeMkę i napisałam esemesa do Aishy.
M: Od tygodnia spóźnia mi się okres i od trzech dni mam mdłości…Wiesz co to znaczy…? Sama się zapłodniłam! Haha, xD.
A: A co, chciałabyś^^?

Igrzyska Olimpijskie Pekin 2008 uważa się za otwarte.
Szlag, bieganie leci o 3 nad ranem!

Dzisiaj idę na jakąś rodzinną imprezkę. No dobra, lubię tę moją rodzinę. Ola nie może się doczekać kiedy zabiorę ją na sesję.


muzyka: „I kissed a girl” Katy Perry

8 sierpnia 2008

Krople.


Wpatruję się w okno. Szare chmury otoczone jasnym niebem w odcieniu brudnego błękitu. Co chwila słuchać szelest kałuż, po których przejeżdżają samochody.
Tvn Meteo informuje, że Poznaniu okropnie leje. Krople rozbiją się z jękiem o asfalt.
Postawiłam sobie laptopa na parapecie i obserwuję deszcz. Wiem, to tak banalnie brzmi. Ale lubię to. Wtedy nic się nie dzieje. Świat jest jakby powolniejszy. A ja? Ja jestem jak gdyby…wolna… Nikt nie potrafi mi przerwać, bo wie, że to tylko chwilowy stan. Bo potem znowu będę zła.
Dochodzę do wniosku, że świat cholernie szybko się zmienia.Ledwo wróciłam z wakacji, a za dwa tygodnie będę musiała zapieprzać szkolnymi korytarzami do sali 212, bo ktoś powiedział jakim pięknym przedmiotem może być fizyka.
A ja nie chcę do szkoły! Chcę leżeć na kanapie i trzymać nogi w górze opierając je o oparcie. Chcę wyciągnąć aparat i robić sobie zdjęcia z góry, bo w obecnym czasie to bardzo popularne. Chcę godzinami siedzieć w łazience i prostować sobie włosy i malować powieki na fioletowo.
To co, że nie lubię blogów. Ale lubię pisać. Ale nie chcę się tym chwalić na około. I tak nikt nie zauważy.
To jest taka pasja. 
Pasja tworzenia.

To jest ta chwila, w której nie umiem nic napisać. Wgapiam się w klawiaturę i godzinami potrafię  zastanawiam się, który klawisz teraz przycisnąć.

Oni powiedzieli, że w pierwszej notce wypadałoby się przedstawić.
Chcecie poznać mój bajzel na biurku? Mapy, Going For Gold, mp4, rozmówki niemieckie, długopisy, kolorowe kredki, baterie, lusterko, aparat cyfrowy w futerale i dużo zapisanych papierów.
Kolor oczu: zielony.
Zastanawiacie się dlaczego Spiegel Kind? A próbowaliście nauczyć się kiedyś innego języka niż angielski…?
Marta powiedziała, że to tak głupio wpierdalać się w czyjeś życie.

muzyka: „Almost Lover” A Fine Frenzy