Lubię światło. Lubię kiedy odbija się w Twoich szafirowych tęczówkach. Lubię kiedy się schylasz się ze swoim szyderczym uśmieszkiem, a słońce spada razem z Tobą i muska Twój policzek. Lubię kiedy kładziemy się razem na trawie, a Ty wtedy tak zabawie mrużysz powieki, albo odwracasz się w moją stronę. Lubię czuć Twój dotyk na swojej skórze. Lubię kiedy wyciągasz z torby swój aparat i ze skupieniem wymieniasz obiektyw lub kiedy zbliżasz się do mnie i prosisz, abym pożyczyła Ci swój.
Lubię kiedy do mnie mówisz. Masz wtedy taki zabawny wyraz twarzy, kiedy starasz się być poważny. Czasami jestem zła na Ciebie, bo jesteś inny niż wszyscy, chociaż czasami wolałabym, żebyś był taki sam.
Lubię kiedy jesteśmy razem, a nikt o nas nie wie. Lubię oprzeć się na Twoim ramieniu, a Ty znowu tak cwaniacko się uśmiechasz i coś do mnie mówisz, ale ja za cholerę nie mogę zapamiętać co, chociaż tak lubię Cię słuchać. Lubię kiedy trzymasz mnie za rękę. Masz taką wielką, miłą łapkę. Lubię wtulić się w Ciebie i spijać woń Twoich męskich perfum przesiąkniętych przez za dużą koszulkę. Lubię gnieść jej materiał w pięściach.
A najbardziej lubię czuć Twój ciepły oddech na karku.
Lubię kiedy do mnie mówisz. Masz wtedy taki zabawny wyraz twarzy, kiedy starasz się być poważny. Czasami jestem zła na Ciebie, bo jesteś inny niż wszyscy, chociaż czasami wolałabym, żebyś był taki sam.
Lubię kiedy jesteśmy razem, a nikt o nas nie wie. Lubię oprzeć się na Twoim ramieniu, a Ty znowu tak cwaniacko się uśmiechasz i coś do mnie mówisz, ale ja za cholerę nie mogę zapamiętać co, chociaż tak lubię Cię słuchać. Lubię kiedy trzymasz mnie za rękę. Masz taką wielką, miłą łapkę. Lubię wtulić się w Ciebie i spijać woń Twoich męskich perfum przesiąkniętych przez za dużą koszulkę. Lubię gnieść jej materiał w pięściach.
A najbardziej lubię czuć Twój ciepły oddech na karku.
Przecież nie powiem, że Cię kocham, bo kompletnie nie wiem co to znaczy.