2 września 2010

elo


Czas już zmyć te miauczące napisy z rąk i twarzy, pięknie jest być licealistą, wchodzić na pierwszą lekcję i dostać po ryju testem z matematyki. Jutro, druga godzina, sprawdzian z fizyki, so stay tuned. W każdym razie wszyscy profesorowie z magisterką są super milutcy, trochę się zgubiłam w katakumbach i wczoraj trochę się zdenerwowałam, że nie dostanę się do najlepszej grupy z angielskiego, bo coś trochę za bardzo sobie mój język bimbał, ale luuzik, jak nie ja to kto? Tak patrząc na licealne tłumy, doszłam do wniosku, że fajnie tu wyglądam, ale w drodze do domu (boziuuu, dlaczego o szesnastej nie ma żadnego autobusu czy tramwaju i trzeba zapieprzać tyle kilosów do chaty) wstąpiłam sobie do Adidaska po nowe Originalsy, love love, no i fajnie by było zrobić nalot na Maltę, bo dawno się nie było.
Także ja uczę się na fizykę, co nie. Kinematyka i te sprawy. No, coś tam zerknę do Johnnego. W końcu wyszło mu na fejsie, że dostanie piątkę z fizy, facebook nie kłamie!
Słońce wczoraj miało urodziny, ale jeszcze świętujemy, dużo moich ust na jego szyi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz