Klasyczna zimna fuzja jest teoretycznie możliwa do przeprowadzenia w silnych polach:magnetycznym i rotującym elektrycznym, kiedy to dwa stany Landaua obiegają się w tzw.układzie podwójnym gwiazd bez lub na około ciężkiego jądra atomowego w stanie tzw.paczki trojańskiej zjonizowanego deuteru. Można wtedy oszacować pole krytyczne i częstość obiegu, kiedy przekrywanie się funkcji falowych jest rzędu szerokości samych funkcji. W warunkach laboratoriów ziemskich są to jednak pola gigantyczne, charakterystyczne dla obiektów astrofizycznych.
Aby zbliżyć dwa jądra deuteru na odległość równą średnicy protonu i obiegające się nawzajem z prędkością bliską światła, co gwarantuje zimna syntezę w 100% na parę tzn. 10-15 m, wymagane jest pole magnetyczne o natężeniu 1011 T, tzn. podobne do pól wewnątrz magnetycznych gwiazd neutronowych tzw. magnetarów. Aby je zbliżyć na odległość porównywalną w sytuacji tzw. katalizy mionowej, tzn. 206 razy mniej niż promień Bohra, wystarczy pole 106 Tesli. Dla pól odpowiadających eksperymentowi piroelektrycznemu wystarczą pola rzędu 1000 T, czyli największe osiągalne szczytowo w ziemskich laboratoriach podczas eksplozji.
Aby zbliżyć dwa jądra deuteru na odległość równą średnicy protonu i obiegające się nawzajem z prędkością bliską światła, co gwarantuje zimna syntezę w 100% na parę tzn. 10-15 m, wymagane jest pole magnetyczne o natężeniu 1011 T, tzn. podobne do pól wewnątrz magnetycznych gwiazd neutronowych tzw. magnetarów. Aby je zbliżyć na odległość porównywalną w sytuacji tzw. katalizy mionowej, tzn. 206 razy mniej niż promień Bohra, wystarczy pole 106 Tesli. Dla pól odpowiadających eksperymentowi piroelektrycznemu wystarczą pola rzędu 1000 T, czyli największe osiągalne szczytowo w ziemskich laboratoriach podczas eksplozji.
Oj, nie nie. Ja nie jestem debilką. Zimna fuzja jest ok. Tylko jeszcze sobie trochę nad tym pomyślę. Tylko jak ja wyczaruję takie pole magnetyczne, hmmm? Je sobie do głowy włożę. I wyfuzjuję. I przez krwiobieg do serduszka.
Bardzo mnie teraz boli moja rana pooperacyjna. Znowu byłam nieostrożna. No trudno. Dam radę, to nie był jakiś masywny atak. Tylko na żywca trzeba mnie było zeszyć. Jestem bogatsza życiowo przynajmniej.
Splitting the atom.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz