Pojutrze są moje urodziny. Boję się. Nie lubię mieć urodzin, chociaż jestem jeszcze ze mnie dzieciak. Wstaję rano, a przy łóżku czekają na mnie prezenty, których wcale nie chciałam. Albo jakaś kasa. A ja nienawidzę dostawać pieniędzy. Potem zostaję wyściskana przez mamusię i tatusia. Żenada. Na co dzień mój ojciec pyta się mnie ile mam lat. "No tak, moja córka teraz do liceum". Teraz było rok temu. Okej. Potem do pracy. Ah tak, w tym roku obudzę się jednak sama, chyba, że mama obdaruje mnie kawowym buziakiem o szóstej rano. Po południu przyjdzie ciocia i kuzyn, zadzwoni babcia. Nawet lubię, gdy przychodzą. Na moje urodziny, w które jemy tort z cukierni. Gdy byłam mała, mama zawsze piekła kolorowe ciasto ze świeczkami.
Lubię też czekać na telefon od babci. Znaczy się, nie czekam na niego, ale moja babcia zawsze do mnie dzwoni. Czasami nawet przyjedzie. Jest taka ciepła. Czasami mama przypomina mi, że babci może kiedyś zabraknąć. Ryczeć mi się wtedy chce. Mam jeszcze jedną babcię, ale ona się nie liczy, bo nigdy nie pamięta kiedy mam urodziny albo imieniny. Za to, kiedy obchodzi je mój brat wie idealnie. Nie żebym była zazdrosna czy coś, ale czasami po prostu mi przykro. Eh...
Przez cały dzień będę musiała siedzieć w sukience, bo to tak cieszy mamę no i przecież dzisiaj moje święto. Będę musiała posprzątać mój burdel. Wszystko na pokaz. Przecież to mój dzień, nie mogę go świętować gnijąc w łóżko, cholera?
Tysiąc życzeń na Facebooku. Znajomi zawsze chcą mnie wyciągnąć do jakiegoś klubu. Albo liczą na to, że ich gdzieś zaproszę. W tym roku się nie dam. Kiedyś robiłam imprezy w ogrodzie dla porno wróżek. Ale ja już nie lubię ludzi tak jak kiedyś.
Co roku mam urodziny w lato, osiem dni przed rozpoczęciem roku szkolnego, co roku jest piękna pogoda. W tym roku może będzie padać. Nie mogę mieć psa, ale kupię sobie chomika. Jadę nad morze. Kurde, ale gorąco. Co jest z tym światem? Nie może być normalnie w moje ostatnie dwa dni bycia szesnastolatką? Pusto w tym domu... Jak codziennie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz