Nowy wygląd blożka. Mam ferie, pani profesor chora, na żadną próbną maturę się nie wybieram! Od jutra zlot secondhandowy na Starym Mieście, farbowanie mojej kurtki od Dolce&Gabbana, przerabianie ciuszków, farbowanie końcówek na różowo, pieczenie tarty, pieczenie tysiące innych ciast, zdjęcia zdjęcia, party party, om nom nom nom! Mama mnie wczoraj przyłapała na przyjściu do domu w stanie średnio trzeźwym, ale spłynęło to po mnie totalnie. Wypieprzyłam się w dziesięciocentymetrowych obcasach na przejściu dla pieszych, bo ta biała farba była śliska. Mam siniaka na udzie. Całe szczęście nic nie jechało. Musieli mnie zbierać. Fajne są sobotnie noce. Dostałam kilka zaproszeń na te sztywne osiemnastki, ale nie chce mi się. Coś wykombinuję.
I w ogóle to chyba pojawił się pewien chłopiec...
Jutro napiszę coś bardziej produktywnego.
I w ogóle to chyba pojawił się pewien chłopiec...
Jutro napiszę coś bardziej produktywnego.
Nie mam dzisiaj siły na słuchanie Whitney, sorka.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz