20 marca 2012

próżnia


Wyglądaj świetnie, zapij się na osiemnastce i powiedz swojej fizyczce, że nie wiążesz z jej przedmiotem przyszłości (i zastanawiaj się jak ty przetrwasz jeszcze rok). Ucz się, dziewczyno. Albo pożegnaj się z prawem. Wtedy zostaną ci byle jakie kierunki na polibudzie albo modlitwy o filmówkę. Opcja druga, London College of Fashion, kolejne marzenie i na chuja ta cała matura.
Czytam pierdoły, jestem bez hajsu, słucham beznadziejnych piosenek, mało się uczę, nie robię zadań z matmy, od dwóch dni jaram się, że dostałam pionę z wypracowania z polaka (tak, to jest wyczyn matfizowski), nie kupuję ciuchów, zadaję się z nieodpowiednimi ludźmi, nie jestem zakochana, biorę antybiotyki, a w weekendy piję wódkę, rozdwajają mi się włosy, trochę poprawia się cera, non stop chodzę w wysokich obcasach, zrywam się z lekcji, dużo milczę, dużo jem i śnię o moich czterdziestu kilogramach, chcę dużo pisać, nie jara mnie już fotografowanie, oglądam się za dziewczynami, które wyglądają jak modelki. Jestem zimna. Nie znam słowa motywacja.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz