Może czas wreszcie coś napisać.
A może nie.
Oduczyłam się pisania będąc w kręgu matematycznych działań, gdy teraz sobie pomyślę ile sztuki zjadła we mnie matura to naprawdę robi mi się nie dobrze. Matura to bzdura to jednak połowiczna prawda. Poszła mi średnio (ok, dla mnie średnio, według innych świetnie, no dobra, jestem zadowolona). Ok, co tam będę udawać skromnisię, jestem genialna, to matura poszła mi genialnie. Dostałam się na studia, o których marzyłam, w mieście, o którym marzyłam, w tej idealnej mieszaninie prestiżu i elegancji, do której perfekcyjnie pasję. Oczywiście przed ogłoszeniem wyników, które mnie nie zaskoczyły,naszły mnie wątpliwości, ale nie mogę zrezygnować z czegoś, do czego dostęp mam tylko ja, całe stare liceum pokonane, jak zwykle wygrywa ta z matfizu.
Ale teraz są wakacje, jestem trochę sama. Nie chce mi się robić zdjęć. Nie czytam. Nawet nie słucham muzyki. Czasami oglądam dobre filmy i przekraczam prędkość gdy wyjadę poza miasto. Rozpływam się na wyprzedażach, chociaż nawet moda nie fascynuje mnie tak jak dawniej.
Dotrwać do września.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz