Zawsze osiem dni po moich urodzinach Ty masz swoje. W tym roku znowu tak samo, siedem nocy, żeby ta ósma znowu była nasza. Ale w tym roku Ty jesteś daleko, a ja tutaj. W zeszłym roku było tak samo, pamiętasz? Teraz tego mocno żałuję. Że nie pozwoliłam Ci, abyś był przy mnie. Teraz boję się każdego, bo wiem, że nikt nie będzie tak dobry jak Ty. I że Ty nigdy byś mi na to nie pozwolił. A ja tak mocno próbuję.
Zapomniałam już jak to jest być Twoją i zresztą, nie chcę już tego pamiętać. Twój zapach czasami uderza mnie w nocy i nie mogę zasnąć. Tej wiadomości od Ciebie nawet nie otworzyłam. To Twoja kara, za to, że paczka z Twoimi rzeczami znowu do mnie wróciła, chociaż pewnie wiesz jak mnie tym rozwścieczyłeś. Czasami jestem na Ciebie taka zła, ale chciałabym dzisiaj obudzić się w Twoich ramionach, poczuć jak Twoje długie palce głaszczą mnie po plecach i jak Twój zarost drapie mnie w policzek.
Życzę Ci, abyśmy nigdy się nie spotkali. Nasze życie byłoby o wiele łatwiejsze bez tamtego roku. Zwyczajne, proste, nieskomplikowane. Kiedy Cię spotykam, mam ochotę odwrócić się i zniknąć. Ale Ty musisz tak bezczelnie na mnie patrzeć. Dobrze wiesz, że jestem zbyt dumna, żeby dać się sprowokować. Tyle razy się już spóźniłam. Chciałabym, abyś skrzywdził mnie bardziej niż ja Ciebie.
Wszystkiego najlepszego.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz