8 sierpnia 2008

Krople.


Wpatruję się w okno. Szare chmury otoczone jasnym niebem w odcieniu brudnego błękitu. Co chwila słuchać szelest kałuż, po których przejeżdżają samochody.
Tvn Meteo informuje, że Poznaniu okropnie leje. Krople rozbiją się z jękiem o asfalt.
Postawiłam sobie laptopa na parapecie i obserwuję deszcz. Wiem, to tak banalnie brzmi. Ale lubię to. Wtedy nic się nie dzieje. Świat jest jakby powolniejszy. A ja? Ja jestem jak gdyby…wolna… Nikt nie potrafi mi przerwać, bo wie, że to tylko chwilowy stan. Bo potem znowu będę zła.
Dochodzę do wniosku, że świat cholernie szybko się zmienia.Ledwo wróciłam z wakacji, a za dwa tygodnie będę musiała zapieprzać szkolnymi korytarzami do sali 212, bo ktoś powiedział jakim pięknym przedmiotem może być fizyka.
A ja nie chcę do szkoły! Chcę leżeć na kanapie i trzymać nogi w górze opierając je o oparcie. Chcę wyciągnąć aparat i robić sobie zdjęcia z góry, bo w obecnym czasie to bardzo popularne. Chcę godzinami siedzieć w łazience i prostować sobie włosy i malować powieki na fioletowo.
To co, że nie lubię blogów. Ale lubię pisać. Ale nie chcę się tym chwalić na około. I tak nikt nie zauważy.
To jest taka pasja. 
Pasja tworzenia.

To jest ta chwila, w której nie umiem nic napisać. Wgapiam się w klawiaturę i godzinami potrafię  zastanawiam się, który klawisz teraz przycisnąć.

Oni powiedzieli, że w pierwszej notce wypadałoby się przedstawić.
Chcecie poznać mój bajzel na biurku? Mapy, Going For Gold, mp4, rozmówki niemieckie, długopisy, kolorowe kredki, baterie, lusterko, aparat cyfrowy w futerale i dużo zapisanych papierów.
Kolor oczu: zielony.
Zastanawiacie się dlaczego Spiegel Kind? A próbowaliście nauczyć się kiedyś innego języka niż angielski…?
Marta powiedziała, że to tak głupio wpierdalać się w czyjeś życie.

muzyka: „Almost Lover” A Fine Frenzy

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz