23 listopada 2008

euforycznie


Dochodzę do wniosku, że moja lustrzanka typu Olympus nie taka znowu zła. Jedno zdjęcie z pomysłem, trochę fotoszopa i euforia po wejściu na Devianta. Nie wiem co się dzieje, ale jeśli dalej tak pójdzie to ja zamiast iść na wymarzoną polonistykę skończę na jakimś wydziale fotografiki. Tylko najpierw muszę zdać maturę. Oh, módlcie się za mnie na zapas. 
Ale tak naprawdę, fotografia to naprawdę wredny fach. Tutaj każdy ma swoje zdanie i każdy o nie walczy. Ludzie mają jakieś dziwne usposobienie, aczkolwiek podoba mi się taka społeczność fotografików. Tylko tam mogłam objechać korpusy Eosów i całokształt Sony Alfa.
Spektakl już za dwa tygodnie i aż żal tyłek ściska, bo jeszcze nic nie jest przygotowane. Ludzie nie potrafią mówić roli, strojów nie ma, ponieważ pani "reżyser" zażyczyła sobie przygotowań ze własnym zakresie, czasu na próby nie ma, a spektakl już za dwa tygodnie. Spektakl już za dwa tygodnie!.
Napadało trochę śniegu, więc była to niezmierna okazja do pocieszenia Aśki. Założyłam moją tatrzańską czapę z warkoczykami i poleciałam po dziewczę, tylko że ta już stała pod moim płotem z kulką w ręku. Zrobiłyśmy aniołki w parku i pokręciłyśmy się trochę po osiedlu. Dzisiaj czuję, że chyba jakaś grypka mnie bierze. 
Dzisiaj już śniegu nie ma, takie są uroki życia w mieście. Jest katar i cudowne marzenia, że święta już tuż tuż... 
A niech to szlag, nie mogę być teraz chora, bo premiera już za dwa tygodnie!!!
ożesztyku**aszl**japie**ole.
muzyka: "Beggin" Madcon
A szablon taki, bo podoba mi się to zdjęcie, ale chyba jest zbyt kawowo.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz