30 stycznia 2009

amateur


Uhhhuhuh. Ale dawno mnie tu nie było.
Obecnie funkcjonuję na photoblogu i da, aczkolwiek w bardzo zwolnionym tempie.
Fotografuję, coraz bardziej amatorsko. Cofam się.
Miło jest sobie co jakiś czas wrócić na onet, poprzeglądać stare blogi, popatrzeć na zawiechy i blog o podanym adresie nie istnieje. Miło jest wejść na stare gadu i pogadać sobie z starymi sprzymierzeńcami grafikowni.
Zmieniłam się. Trochę wydoroślałam. Trochę więcej rzeczy zaczyna mi wisieć.
Photoshopa już dawno porzuciłam jeśli chodzi o arcydzieła sztuki w sferze bloggowej, jednak bardzo pomaga mi udoskonalać swoje fotografie. Lecz jeśli jednak o to chodzi, to jestem dawno w tyle, straciłam swojego canona eosa i żyję w syntezie z olympusem, choć profesjonalną lustrzanką z szumem przy iso czterysta to nie można nazwać. Męczę się z nowym nikkorem, który zupełnie nie pasuje do korpusu.
Ciężkie jest życie fotografika, a jeszcze cięższe jeśli jest się topornym w temacie kreatywności na każdą chwilę i przyciskanym ze strony otoczenia.
Ale czasami dobrze mi idzie. Wczoraj wzbogaciłam się o kolejne sto funtów.
Jednak cieszę się, że mam swoją pasję. Mam ją i cieszę się, że moi najbliższi we mnie wierzą, chociaż ja sama już nie wierzę, że nadejdzie na mnie olśnienie z nieba i dowiem się gdzie schowałam statyw.
Po południu wybrałam się na sesję na starym mieście z moją ulubioną modelką i po przyjściu do domu mój tato mnie uświadomil, że przewaliłam przysłonę. Połowa sesji w h*j.
Jutro idę z Joanną i Martą do cinema city, kupimy sobie dużo popcornu i będziemy cięższe o pięć kilo po seansie.
Kasia ma dzisiaj urodziny! Cieszymy się razem z Kasią i życzmy jej kolejnego roku tak wspanialej pracy oraz kolejnego canona.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz