28 lipca 2009

f/1.7


O Boże, już nigdy więcej nie będę kłócić ludzi przed ślubem, bo prawie by do niego nie doszło i zrobiło mi się cholernie głupio. Niech sobie ludzie robią co chcą, nie ważne jak bardzo się ich kocha, i tak oni lepiej wiedzą co jest dla nich dobre.
Ludzie, przecież to nie jest dobreee!
A w sumie to po co się przejmować czyimiś widzimisiami, nie mam czasu, lansuję sie od wczoraj moim superzajelensiwem 50mm f/1.7, na którego naciągalam tatuśka od kilku dobrych miesięcy, wkońcu sama sobie wykombinowałam, trochę nie taki jaki mial być, ale dobre jest wszystko co ma przysłonę jeden w opisie.
W ogóle to jestem zła, bo ślub jest w sobotę, a mnie obcierają buty i będe musiała fotografować za kasę coś, czego wcale nie chcę fotografować. Nie lubię kiedy ktoś mnie zmusza do robienia czegoś, co lubię. A jak ma być komercja (samozuo) to po co się produkować, Harry Potter i Książę Półkrwi i tak mi się nie podobał, bo przede mną siedział seksowny szczur Krzysztof i się przedstawial mojemu tacie co mnie bardzo wkurwiło i wysypałam na niego mój popkorn (z zestawu duet za 20pln w cinema city) (po co komu tyle kalorii?).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz