21 grudnia 2009

list

Drogi Święty Mikołaju!
Wszystko, co chciałabym na te święta, to nowy zestaw zmysłów i nowy zasób słów. Przyznaję szczerze, że używałam ich zbyt dużo, zbyt nieostrożnie, do złych celów. Dostałam już jednak przestrzeżona, nauczona, może nawet trochę doświadczona przez życie, że nie warto zmysłów marnować, ale moje zużyły się już, naprawdę. Nie mają żadnej wartości, nadają się tylko na śmietnik, tak jak i słowa, które nie są w stanie być bronią artysty.
Na drugim, albo i na piątym miejscu mojej listy jest taka wielka pralka, do której mogłabym włożyć głowę, od tak, kiedykolwiek najdzie mnie ochota, włączyć pranie, wirowanie, a może, w ostateczności, jakieś przemielenie. Wyciągnę całkiem czystą głowę, wypełnioną równie czystymi myślami i lśniące bielą sumienie, porozwieszam wszystko w łazience, jak fotografie w czerwonym świetle, i będę podziwiać moje obrazy, wyciśnięte - tak, żeby wszystkie problemy spokojnie powyciekały, będę wtedy naprawdę zadowolona.
Co do tych zmysłów to przypomniało mi się, że najbardziej to przydałyby mi się oczy. Tak, oczy, żeby nadal widziały tyle sztuki, żeby nic się nie zmieniło w środku, tylko żeby nie miały wady minus jeden, bo to trochę męczące. No i żeby nie miały takiej limonkowej barwy, bo nie chcę wyglądać jak tajemnicza czarownica, tylko trochę bardziej przyjazną, szmaragdową.
Poproszę Cię jeszcze o kilka momentów, może raczej chwil pełnych sentymentu, które jeszcze się nie wydarzyły, a bardzo bym chciała. Chciałabym, żeby mój tato był ze mnie dumny, gdy będzie patrzył na moje pierwsze, prawdziwe portfolio. Trochę dziwne to marzenie, wiem, może bardziej przydałoby się zadowolenie przyszłego pracodawcy, jednak to piękne móc uprawiać wolny zawód. Tego właśnie bym chciała.
No i już ostatnie, najbardziej samolubne, ale jeżeli Ciebie o to nie poproszę, to chyba nikt nie będzie w stanie tego zrobić. Drogi Gwiazdorku, czy mógłbyś wypierdyknąć tych wszystkich zakłamanych fotografów, którzy kupili lustrzanki dla szpanu i nie widzą w fotografowaniu żadnego artyzmu, no, gdzieś na koniec świata?  Jako potwierdzenie słuszności mojej prośby mogę powiedzieć, że są to osoby bardzo irytujące, gdy chcą dowieść, że potrafią, a tak w rzeczywistości nie potrafią nic, bo nawet nie stracili czasu na nauczenie się czegoś w tej dziedzinie, tacy są doskonali. Mógłbyś? Naprawdę dzięki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz