16 grudnia 2009

rozważania typowo schizofreniczne


Dzisiaj, o piątej nad ranem miałam jakieś wiksy, że jestem na imprezie u Dżenksa, narajałam się grzybków i zrobiło mi się tak zimno i niedobrze, że musiałam się skulić w kłębek i nieźle jęczeć, bo mamuśka mi chciała wszczepić penicylinę w dupę (btw, czy lekarz może mi to dać w pośladek?).
No to sobie siedzę w domku i piszę, bo mi się nudzi, z laptopa taty na moim nowym stoliczku z ikea (ikei, ikeji? doesn't matter), bo ciepłota mojego ciala spadła już poniżej trzydziestu ośmiu stopni, ale Hannah Montana ma naprawdę słaby głos i nie mogę go ścierpieć.
No więc będę sobie odpoczywać do końca tygodnia, a mój tatuś (kocham cię, tato) będzie mi kupował mandarynki, kubusie i różne jogurciki, i nawet pozwoli mi kruszyć w swoim łóżku.
A teraz moja dear trzecia i ma chemię, ofiary!
Święta tuż tuż i może zacznę ten temat od czułego stwierdzenia: ja pierdolę. Od kilku dni dochodzę do wniosku, że zaczynam transcendentować, moje ciało mnie ogranicza i nie mogę sobie z tym poradzić, dlategoż cieszę się, że ciężko znoszę okres zimowo jesienny i chodzę po ścianach z gorączką trzydzieści siedem, może to jakaś okazja do powrotu do rozmiaru iks es. Teraz wszystko się kręci wokół szkoły, niedługo egzaminy, staram się, ale to tak syzyfowa praca, bo Ci ponad mną czują władzę, chociaż czasami się opierają mojemu urokowi osobistemu (frajerzy), ale się wyżywają, nie da się tego inaczej określić, i bynajmniej nie jest to narzekanie typowej trzecioklasistki, bo co ci ludzie ostatnio odpierdalają to skandal, ot co. Ale nie jest źle, semestr ten ukończę z średnią, mam nadzieję 5kropkajeden z tendencją wzwyż, co ze strony moich załamań nerwowo-szkolnych mnie zadowala. 
Święta coraz bliżej, a ja teraz nie mogę iść do apartu kupić mamuśce jakieś biżu pod choinkę, bo jeśli się wykuruję to chcę iść w sobotę do teatru wielkiego, a Dżony i Martu będą mi dzielnie towarzyszyć, bo się kochamy (wiem, słońca, że nie lubicie). Nie czuję tej bożonarodzeniowej atmosfery, ważne, że będzie wolne, czas do nadrabiania pustek w mózgu (czytaj, nic nie umiem z historii z drugiej klasy), jednakże moim zdaniem i tak będzie go za mało. Co do aspektu religijnego, w akcie predestynacji, zostałam umieszczona w grupie "nijacy, później się zastanowię".
Od rana się nie uczesałam i postanowiłam, że to będą takie moje dredy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz