14 września 2010

sweet dreams are not made of this

Która to godzina? Czternasta? Myślałam, że to wieczór, gdzie jest słonko. Zgubiłam się w czasie. Za dużo nieprzespanych nocy. Tych z cudownymi ludźmi w środku miasta, tych nad książką, czy takich jak ostatnia, kiedy od braku snu się umiera i za mało myśli, żeby zrozumieć fenomen alkoholu. Chcę zginąć w marzeniach, zatopić się w puchu. Chcę snu. Tylko snu.
Zimno. 
Mokro. Znowu, ale ja uwielbiam deszcz, uwielbiam wodę, uwielbiam zachmurzone niebo w piątki i czwartki, i uwielbiam swój ciepły domek. Fajnie jest, chociaż trochę melancholijnie, a ja nie lubię takich stanów. No i brakuje mi obiektywów. Zagotowało by się film, lubię gorącą, plastikową parę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz