Mam wielką ochotę coś napisać, ale mam przeciążony matematycznie mózg i ciężko to idzie. Okej, nie będę kłamać, matematyki dzisiaj nie było, a na fizyce oglądałam sobie w komórce fajne zdjęcia fajnych fotografów mody i jakoś wszystko mniej istotne mi umknęło. Bo jak kocham fotografię, i modę też. I powinnam iść z tego powodu na humana, to też prawda.
Ogólnie to życie toczy się po drugiej stronie miasta, za rzeką, tej pełnej szkół średnich, w tym tej najlepszej, no wiecie, do której uczęszczam ja i jeszcze żyję. Jakoś średnio tę część miasta lubię. Wymagają od nas chujowego myślenia, a myśleć nie ma o czym. Tylko rzeczy zakazane, ale w środku hogwartu wszystko przytłacza, a na zewnątrz urokliwe mroki starego miasta zjadają piękne chwile. A mi już nie wolno błądzić w marzeniach, mam je za blisko.
Dziwnie się czuję, z dala od sztuki i od tworzenia. Brakuje mi obiektywu w dłoni, a głowa paruje od inspiracji, za dużo ekspresji w życiu, gdy za mało na kliszy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz