3 października 2010

let's save the world form ugly monsters


Trochę ściska pod bokiem i w gardle, ale to nic, czego już nie było, ani z czym nie dałoby się przejść do względnego porządku dziennego.
Jest pięknie, cieszę się z każdego gówna. 
Nadeszła jesień, jest pięknie. Lubię tę porę roku. A jutro dostanę dwóję z biologii, oł mommy.
Rozmyślam nad światem i sporządzam w głowie listę najważniejszych rzeczy na świecie, które trzeba zmienić. Trzeba uratować ffth. Wypierdolić chemię i biologię, wuef, religię, przysosobienie obronne i postawy przedsiębiorczości. Trzeba dawać od szesnastego roku życia prawo jazdy na normalne auto, a nie tam do trzystu kilo, co to jest. I przesunąć Poznań troszkę bardziej na południe. No i dać mi Marca Jabcobsa, co bym go mogła wycałować za stworzenie dziesiątego cudu świata. No i usunąć za świata wszytskie nieatrakcyjne nastolatki, które nie wiedzą co to h&m, joouuu. 
I dać mi olśnienie z nieba, żeby moja nowa koleżanka z klasy, która codziennie nosi te same spodnie z powywijanymi nogawkami, buty do biegania, arafatkę z targu i ma ciut za dużo pryszczyków, ciut za tłuste włoski i ciut za dużo o sto kilo wagi, no nie chciała mnie nawrócić i zapisać do kółka modlitewnego. Co to, to nje. Coś mi się wydaje, że to działa jak sekta i oni tam nie pozwalają być atrakcyjnym.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz