zgubiłam zmysły. znowu. boże. jestem taka roztrzepana. jak jajko.
kto mi podaruje oczka? oczywiście przyjmuję tylko zielone. no ja wiem, jestem próżna. mam całkiem spoko oczy. adam czasami wydaje mi się taki rozmarzony, gdy na mnie patrzy. tylko kolor mają czarownicowaty. czy istnieje takie słowo? never mind to jedyne co mi teraz przychodzi do głowy.
jest mega lajtowo, jak zwykle u mnie. nie uczę się wcale, nawet mi się to podoba. i chyba wpadnie mi jedyneczka z gerografii i dopik z matematyczki. historycznie się zbłaźniłam, bo kurczę znowu się nie nauczyłam na mój ulubiony przedmiot.
chyba zaraz sfiksuję. boli mnie kark. niech mi urośnie grzywka. niech mi się jeszcze troszkę uwidocznią kości biodrowe. niech spłynie na mnie milion złotych i trampki od valentino.
a ja jutro mam sprawdzian z informatyki z budowy ruterów i switchów i innych takich dupereli. i nic nie umiem. fajniusiooooo. bo ja mam zaćmienie umysłu ostatnio. jak dzisiaj na sprawdzianie z matmy, gdy wszystko zrobiło się takie mleczne i zachciało mi się spać. takie mi pierdolę nie robię przyszło mi do głowy. i wycieczka do mcdonalda.
ja myślę, że mój pan od polskiego byłby tak średnio zadowolony z dzisiejszej notki. taka znowu niepskładana i prymitywna. cholerka.
boli mnie główka. chcę już ferie i sobie odliczam. lepzig leipzig leipizg.
kto mi kupi dianę + f z fluorescencyjną lampką?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz