3 stycznia 2011

no god, no help


Mam czwórkę z fizyki! FIZYKI! FIIIIZYYYYKIIII!!!
Ja to kurde dobra jestem. Jestem bardzo ambitnym leniem, który nic nie robi na przedmiocie, który wymaga kucia po nocach. Nic nie robię, a mam cztery. Boże, to jest takie niesprawiedliwe, ja nie zasługuję na tę ocenę. Ale to oznacza, że zajebiście coś mam w tej chorej głowie. *to jest fizyka rozszerzona w jednym z najlepszych liceów ogólnokształcących w rankingu na profilu matematczno-fizyczno-informatycznym, na którego rzuciłam się ja, typowy myśliciel o zielonych migdałach, który kiedyś kochał się w lekcjach polskiego i historii* *pani profesor jest baaaardzo wymagająca* Ok, to ja mogę być tym inżynierem.
I teraz tak rozmyślam sobie i się strasznie jaram tymi feriami, które są za miesiąc ;x.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz