Jest niedziela, jest świetnie, nie powiem, że nie. Jestem chora, wysiadła mi krtań, bolą mnie wszystkie stawy i się rozpierdalam po mieście. No i na dodatek mój big bro wyrwał mi gniazdo w moim słodkim laptopisiu (dobra, to byłam ja, ale do czegoś ma się rodzeństwo) no i jakoś nie mogę podłączyć słuchawek, a ja mam taką ochotkę na massive attack, ooojjaaa. No to myślę sobie, poczytam sobie jakąś książkę z mojej całkiem rozbudowanej biblioteczki, potem uświadamiam sobie, że wszystkie ciekawe pozycje porozdawałam mojej babci kotomaniaczce z jednym kotem i cioci polonistce, czytam jakieś Kwiaty Pustyni i Zhańbione, różne ckliwe opowiastki o tym, jak to na Zachodzie mamy zajebongo, według Johnnego.
Dobra, nauczyłam się już ograniczać swoje ciało, tak aby samo ustalało sobie odpowiednią temperaturę ciała, gorączka przechodzi mi samoistnie bez "tatuuuusiiiuuu' (btw, mój tata jest spoko gościem, jest supcio). Po co mam się nad sobą rozczulać, skoro i tak jutro wywalą mnie do szkoły za szmaty.
A mi przez te chore choroby przeszły koło nosa dwie osiemnastki, nooo.
Dobra, nauczyłam się już ograniczać swoje ciało, tak aby samo ustalało sobie odpowiednią temperaturę ciała, gorączka przechodzi mi samoistnie bez "tatuuuusiiiuuu' (btw, mój tata jest spoko gościem, jest supcio). Po co mam się nad sobą rozczulać, skoro i tak jutro wywalą mnie do szkoły za szmaty.
A mi przez te chore choroby przeszły koło nosa dwie osiemnastki, nooo.
moja ulubiona chorobowa nuta http://www.youtube.com/watch?v=ZWmrfgj0MZI
no i takie małe what the fuck http://www.youtube.com/watch?v=QK-GKqFReZQ
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz