Policzyłam ile na tym blogu jest opublikowanych postów. Jest 129. Jestem przerażona, ale jednocześnie trochę dumna. W niecałe trzy lata. Jak cudownie jest być całkowicie anonimowym.
Jest kolejny dzień wakacji. Nie licząc weekendów, czwarty. Nie mogę się zorganizować. Bardzo chcę wrócić do biegania, ale brakuje mi siły. Brakuje mi siły, żeby rano wstać! To takie śmieszne. Ale, kurde, takie prawdziwe. Kiedyś byłam taka szybka, byłam taka szczęśliwa. Nawet cieszyłam się na bieganie w małej kadrze. A teraz co. Nawet nie potrafię zawalczyć o coś, co kocham i co naprawdę potrafię. Jestem taka słaba.
Jutro wyciągnę moje nike do biegania. Jutro.
Jestem po lekturze "Kolekcjonera" Johna Fowlesa. Długo wczoraj nie mogłam usnąć.
Nadal słucham dużo muzyki. Nawet nie chce mi się szukać nowych artystów, rozkoszuję się surowym ambientem i trip-hopem, a najbardziej kocham Massive Attack. Są na czele mojej biblioteki na last.fm, za nimi duża przepaść. Nie wiem dlaczego tak ich lubię, ale oni w jakiś dziwny sposób działają na moją duszę, głowę, a może nie, może wcale tego nie mam, ale moje płuca się rozszerzają na sam pojedynczy bit. Mistyczna fantazja. To jest myślowy orgazm.
A żeby było zabawniej, to od szóstej klasy lubię Tokio Hotel, to jest jedyny zespół, którego jestem fanką, a przed nikim się nie przyznam. Lubię tylko kilka ich piosenek, których skrycie słucham, ale najbardziej zachwycam się ich gitarzystą. Tym stworzonym przez ffth. I trochę przeze mnie. Patrząc na mnie, nigdy byś się nie domyślił, że lubię niemiecką muzykę. Bo nie lubię, ale w sumie trochę przez tych zabawnych chłopaczków nauczyłam się mówić w tym języku. Nawet na koncert nie chciałoby mi się iść. Ale lubię ich. No lubię.
Jutro wyciągnę moje nike do biegania. Jutro.
Jestem po lekturze "Kolekcjonera" Johna Fowlesa. Długo wczoraj nie mogłam usnąć.
Nadal słucham dużo muzyki. Nawet nie chce mi się szukać nowych artystów, rozkoszuję się surowym ambientem i trip-hopem, a najbardziej kocham Massive Attack. Są na czele mojej biblioteki na last.fm, za nimi duża przepaść. Nie wiem dlaczego tak ich lubię, ale oni w jakiś dziwny sposób działają na moją duszę, głowę, a może nie, może wcale tego nie mam, ale moje płuca się rozszerzają na sam pojedynczy bit. Mistyczna fantazja. To jest myślowy orgazm.
A żeby było zabawniej, to od szóstej klasy lubię Tokio Hotel, to jest jedyny zespół, którego jestem fanką, a przed nikim się nie przyznam. Lubię tylko kilka ich piosenek, których skrycie słucham, ale najbardziej zachwycam się ich gitarzystą. Tym stworzonym przez ffth. I trochę przeze mnie. Patrząc na mnie, nigdy byś się nie domyślił, że lubię niemiecką muzykę. Bo nie lubię, ale w sumie trochę przez tych zabawnych chłopaczków nauczyłam się mówić w tym języku. Nawet na koncert nie chciałoby mi się iść. Ale lubię ich. No lubię.
Lubię też tego bloga, na którym od ósmego sierpnia dwa tysiące ósmego roku, jest już sto dwadzieścia dziewięć postów.
Teraz jest już sto trzydzieści.
Teraz jest już sto trzydzieści.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz