Jest już choinka, więc ja zaraz będę robić serduszkowy bokeh, jak co roku. Bo nie umiem wyciąć renifera. No więc 50mm w ruch i bawię się bawię się bawię się omomomomnom.
Mała relacja z mojej próbnej maturki z rozszerzonej matemy, jak będzie sześćdziesiąt procent to zacznę całować moje własne osobiste odbicie w lustrze, a jak będzie siedemdziesiąt to jak normalnie zacznę ćwiczyć jogę, żeby lizać swoje stopy. What the fuck was that. "Podaj jaki jest pierwszy i czwarty wyraz ciągu, skoro suma ich kwadratów jest najmniejsza", a ja sobie kwadrat sumy liczę. Hihihi. Fucking idiot. Ale to sześćdziesiąt to ja myślę, że to taki minimalny pewniak, no. Co ja odpierdalam na tym mat-fizie w ogóle. Jestem takim strasznie wielkim leniem. Szkoda, że nic nie od tego nie boli. Kurczę, a ja się do nowego roku mam zdecydować na studia. Tydzień. Półtora roku do matury. Hmmm. Hmmmmmmmmm.
Ale żeby było słodki, mój brat zamknął się w łazience i pakuje dla mnie prezent! <3
To będą dobre święta.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz