1 stycznia 2012

2012, be good to me


W nocy długo nie mogłam usnąć. Dobra, było już rano. Ale ja się ostatnio często budzę i mój długi sen przerodził się w kilka krótkich. 
Nie będę się rozpisywać o moim jakże udanym sylwestrze, bo chyba taki nie był, zresztą, ostatnio w każde wielkie święto, w które powinnam ostro imprezować, włącza mi się jakaś blokada i rozmyślam o tym, jak to byłoby zajebiście, gdyby. Począwszy od moich urodzin. A w tym roku będą te osiemnaste. Nie czekam na nie, trochę się boję, co będzie po nich. Ale proszę, 2012, nie spierdol tego. 
Nie zrobiłam żadnego rachunku sumienia, nie potrafię, zresztą, nie miałoby to większego sensu. Ale chyba się zdiagnozowałam, można to tak nazwać. Znalazłam moją własną chorobę cywilizacyjną. To absurdalne, ale takie prawdziwe. Zawsze byłam hiperkrytyczna wobec siebie, rozprawienie się z tym rokiem też przyszło mi bardzo łatwo. A więc tak, ja jestem cholernie samotna. Niesamowicie, przeraźliwie. No i tyle. No po prostu nic nie umiem z tym zrobić. To brzmi strasznie, ale ja czuję się nawet trochę dumna. Jestem wyjątkowa. Bo ja się tego nie boję. Ja to bardzo lubię. 
Nie umiem się z nikim przyjaźnić, ja się umiem z kimś pośmiać. Nie umiem się na nikogo otworzyć. Nie umiem się zakochać. Nie potrafię nikogo nowego obdarzyć miłością. Kiedy to zrobię, to nie będzie prawdziwe. To wszystko jest wbrew mnie. Wokół mnie jest tyle ludzi, ciągle poznaję kogoś nowego, ale nie umiem się z nimi zaprzyjaźnić. A może prawdziwa przyjaźń nie istnieje? Nie wiem, przecież jej jeszcze nie poznałam. Ok, nie jest trudno kogoś polubić. Ale ja nie umiem zaufać. Nie wiem dlaczego, wszystko jest ze mną spoko, nie jestem żadnym psycholem. 
Plan na ten rok? Nauczyć się żyć w tym świecie, w końcu będę dorosła. Być dla ludzi. Przystosować się, to chyba nie będzie takie trudne. W końcu jestem inteligentna (a co za tym idzie, piekielnie pewna siebie, wyniosła i zarozumiała). Ale umiem grać. Umiem, bo podobno jestem skromna i nieśmiała. Kolejny punkt, prawdziwie się zakochać, ale jeśli nie w tym roku, ok, przyjmuję to na klatę, mam dużo czasu. Jeszcze ze mnie gówniara. Uczyć się. Zdać prawo jazdy. Mówić po angielsku tak, aby inni myśleli, że jestem Brytyjką. Mówić po niemiecku tak, aby inni myśleli, że jestem Niemką. Słuchać muzyki. Dużo pisać. Dużo fotografować. Dużo marzyć. Być próżna. Być chuda. Być prawdziwa.
Mam chyba już jeden sukces w tym dwa tysiące dwunastym. Zdecydowałam się na studia. Wybieram moją przyszłość. Chyba będzie dobrze, mam nadzieję. Tylko jeszcze ta matura.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz