2 lutego 2012

początek

      Załóżmy, że właśnie się obudziłaś. Nie otwierasz oczu, bo wiesz, że gdy to zrobisz świat będzie wirował, a twoim jedynym marzeniem będzie cofnięcie czasu. Jest ci jednak niewygodnie i zastanawiasz się czy przypadkiem nie leżysz na ziemi w swoim pokoju, czego niejednokrotnie już doświadczyłaś. Mimo tego powoli otwierasz jedno oko. Widzisz ścianę przed tobą, białą i trochę brudną.  Dopiero po dłuższym czasu dociera do ciebie fakt, że w twoim pokoju ściany są granatowe. Przypominasz sobie jak wybierałaś ten kolor kilka tygodni temu. Próbujesz się obrócić, jednak każdy ruch wydaje ci się niemożliwym cierpieniem, więc nie zmieniasz pozycji. Czujesz, że jest ci zimno, więc powoli, bardzo powoli naciągasz na siebie kołdrę, która wydaje się szorstka i lodowata. Zamykasz oczy w nadziei, że gdy obudzisz się ponownie będziesz w swoim przytulnym, ciepłym i czystym pokoju.
      Twoje najgorsze przewidywania urzeczywistniają się gdy czujesz dużą, ciepłą i zdecydowanie męską rękę na talii. Nie chcąc budzić swojego towarzysza sprawdzasz czy jesteś całkiem goła,i gdy wszystko jest jasne mocno zaciskasz oczy marząc o cofnięciu czasu. Bierzesz głęboki i głośny wdech, co powoduje, że chłopak obok ciebie jeszcze bardziej się do ciebie przybliża. Teraz dokładnie czujesz, że on również jest zupełnie nagi. Postanawiasz pozostać w takiej pozycji, aż twój ‘nowy przyjaciel’ pójdzie do łazienki. Wtedy ty niepostrzeżenie ubierzesz się i wyjdziesz z jego domu. Zmieniasz jednak zdanie, gdy jego dłoń przemieszcza się w kierunku twojej klatki piersiowej, jesteś jednak pewna, że nadal śpi. Jego równy oddech łaskocze cię w szyję. Wolno wyślizgujesz się z jego objęć i chwile później jesteś już nad łóżkiem. Patrzysz na czarnowłosego chłopaka, który ma wyjątkowo śliczną twarz. Można powiedzieć, że wręcz uroczą, jednak biorąc pod uwagę to, w jakiej sytuacji się znajdujecie, do grzecznych na pewno nie należy.
      Wczoraj dobrze się bawiłaś, jednak teraz czujesz się wyjątkowo podle. Szukając swojej bielizny wpadasz na szafkę nocną. Przeklinasz głośno zapominając o chłopaku. Dotykasz bolącego miejsca na nodze i zastygasz w bezruchu, ponieważ słyszysz szelest kołdry. Odwracasz się powoli i widzisz, że twój towarzysz naciągnął ją na głowę odsłaniając przy tym swój tyłek. Wyjątkowo ładny tyłek. Teraz już wiesz, czemu tu się znalazłaś. Lokalizujesz swoje majtki, i zrezygnowana przeklinasz Boga, zastanawiając się, dlaczego akurat leżą w łóżku dokładnie przy brzuchu chłopaka. Wściekła podnosisz wzrok i ku twojemu zaskoczeniu widzisz swój biustonosz na wiatraku przy suficie. Podskakujesz, aby go zdjąć, jednak to nic nie daje, więc z kąta pokoju przynosisz krzesło. Wchodzisz na nie i zastanawiając się jak on tam trafił, szybko go zdejmujesz.
      Czujesz jego spojrzenie na swoich pośladkach i słyszysz jego lekko ochrypły seksowy głos
  - Hej – Tak gwałtownie się obracasz, że zapominasz, że jesteś zupełnie naga i to w dodatku na niestabilnym krześle. Przez chwile nie możesz złapać równowagi, a kiedy już stoisz na obu nogach zauważasz, że chłopak intensywnie wpatruję się w ciebie. Szybko zeskakujesz z krzesła i zakrywasz się męską koszulą znalezioną w pośpiechu na podłodze.Czujesz zapach alkoholu unoszący się w powietrzu zmieszany z dymem papierosowym. Tego ranka ten odór przyprawia cię o mdłości.
  - Powinieneś tu posprzątać – Oznajmiasz szukając wzrokiem swoich ubrań. Pokój wygląda jak pobojowisko. Wszystko, co możliwe leży na ziemi. Trudno nawet było ci przejść.
  - Z tego, co pamiętam, to wczoraj było tu jeszcze… -Szuka odpowiedniego słowa. Odwracasz się w jego stronę i widzisz, że usiadł, a kołdra zakrywa go tylko od pasa w dół. Z przyjemnością zauważasz, że nawet pijana masz dobry gust. – Czysto – Dokańcza patrząc ci się prosto w oczy.
      Nie wiesz co powiedzieć. Czujesz mieszaninę wstydu z chęcią ucieczki z tego małego i zabałaganionego pokoju. Zupełnie nie wiesz jak zachować się w takiej sytuacji. Sekundy mijają nieubłaganie, a ty nadal stoisz bezradna i goła, nie wiedząc co powinnaś powiedzieć. Twojego towarzysza najwyraźniej bawi twoje zakłopotanie.
  - Przepraszam, ale nawet nie pamiętam jak masz na imię – Zakłopotana mówisz idąc w stronę swojej sukienki. Leży zwinięta w roku pokoju.
  - To smutne – Odpowiada rozbawiony wstając. Zaskoczona patrzysz na niego, a on jakby nigdy nic kieruje się do łazienki. Podświadomie wyobrażasz sobie jak ładnie brzmiałoby twoje imię w jego ustach.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz