Zapomniałam, wiele tygodni temu. O muzyce. O tej, którą kiedyś tak kochałam. O tej, która przyprowadza do niespokojnego umysłu wspomnienia i marzenia o tym, co mogłoby być, gdyby nie było dumy. Dreszcze, napięcie, jakaś niewidzialna siła naciska na żebra. A słowa utworu to scenariusz twojego życia.
Już zapomniałam jak bardzo kocham dźwięki fortepianu, skrzypiec i gitary basowej. A mój gitarowy geniusz już nie gra, chyba też zapomniał. Ale ja pamiętam, jak melodią tworzył ze mnie bezmyślne, otumanione stworzenie. Długie palce delikatnie głaszczą gryf. Nie, nie będę o tym myśleć, nie ma już przeszłości. Chociaż znowu w moim życiu jest tyle sztuki, tyle inspiracji, tyle światła, kolorów, faktur, literatury, tyle łez. Nigdy się z tego nie wyleczę. Nigdy nie przestaniesz przychodzić.
11 sierpnia 2013
rovaniemi
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz