Tego lata mam dużo dziwnych przygód. Wyleciałam na kilka dni poczilować z Indianką i wykąpać się w fontannie di trevi, usmażyć na asfalcie oraz pobawić w prawnika. Ale dzisiaj to już był szczyt. Pierwszy dzień jeżdżenia na swoim nowym skuterze i taka gleba. Takie siniory, że chyba koniec z szortami. I jeszcze samochód cioci trochę ucierpiał. Mieć wypadek prawie w garażu... Na razie zostaję przy autku, do skuterka wrócę, gdy jakimś cudem urosną mi mięśnie. Bo mnie to bydle znowu przygniecie i tym razem skończy się na ostrym dyżurze.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz