Ja nie wiem czego się spodziewałam. Wróciłam do fotografowania po dość długiej przerwie i chyba liczyłam, że pierwsza sesja będzie cud, miód, galeria na cafe itp.
A tu tymczasem moja lustrzanka mnie trochę zaskoczyła. Nie wiem czy to jej nieumiejętne zatrzymywanie tego czego się nie powinno zatrzymywać na obrazie, lub właśnie to moja nieumiejętność fotografowania w znacznym momencie sprawiły, że nawet mój drogi tato umilkł.
Jak miło, że istnieje takie coś jak Photoshop, aczkolwiek eosowa mentalność też nie wygląda tak źle :).
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz