1 stycznia 2011

auf wiedersehen

Przyszedł nowy rok, zupełnie mi obojętny. Nie czuję się starsza, chociaż, to że niedługo siedemnastka trochę mnie przeraża. Ja nie chcę dojrzewać. Jest mi dobrze tak, jak jest. 
Było trochę śmiechu, trochę szczęścia, trochę upadków i trochę płaczu. Kolejny rok na plus i żyję już sobie sto osiemdziesiąt cztery miesiące. Nie mam w głowie pięknych wierszy, nigdy ich nie miałam, mnie czasami kręcą fajne zdania, ale te bez wielkich i nudnych myśli. Tak chwilowo to nic nie przychodzi mi do głowy, ale zachciało mi się już w nocy, gdy śmierdziałam spirytusem, wylać wszystkie swoje żale.
Skończyłam gimnazjum, do egzaminu podeszłam mega lajtowo i zdobyłam sobie mega wynik, którym przysporzyłam sobie nowych kłopotów (czytaj: niektórym bardzo nie podobało się, że nic się nie uczyłam i napisałam wielkie gówno matematyczne prawie na maxa, a to humanistyczne jeszcze bardziej). Jestem inteligentna i jest mi z tym dobrze. Chodzę sobie do liceum, do klasy matematyczno-fizycznej i powinnam nieźle zapierdalać, ale mi się nie chce i dlatego mam średną cztery jeden, chociaż też uważam to za całkiem spoko. Ale dosyć już o szkole. W tym roku nie robiłam dobrych zdjęć (zarobiłam jedynie tysiąc dolarów, doliina). W ogóle nie pisałam, a przecież tak bardzo chciałam odratować ffth, które kocham. Straciłam dużo kasy na Malcie. Zbiłam mój ulubiony obiektyw. Nie zakochałam się, a wykorzystałam trzech chłopców, aby się dobrze bawić. Nie poleciałam do Egiptu podrywać arabów. Najczęściej kursowałam trasą Poznań-Świecko, fajne to było. Nie miałam ambicji kupować nowego Canona (co jest równoznaczne z hasłem - przepierdoliłam całą kasę na ciuchy). Rodzice chcą mnie przeprowadzić z mojego miasta na jakąś wieś, co niby jest przyzwoleniem zamożnych, kłamcy. Poznałam swoje wartości i swoje możliwości. Dużo się śmiałam. Poznałam trochę nowych ludzi, ale z nikim nie zawiązałam przyjaźni.
Sylwester stawiam w miejscy największa kicha roku, gdyż a) dzień wcześniej pokłóciłam się z moim chłopcem, a chodziło właśnie o tego sylwestra (nie chcę go spędzać tam; a ty za dużo pijesz), powiedzieliśmy kilka słów za dużo, a on wyznał, że mnie kocha, a ja nie chcę, żeby mi tak mówił, b) bawiliśmy się osobno, a gdy zobaczyłam te wszystkie miziające się pary, bardzo zapragnęłam, żeby tutaj był, c) towarzystwo było totalnie passe, d) graliśmy w karty, e) nie było o czym gadać, f) zmuszano mnie do picia alkoholu, którego bardzo nie lubię, doszło do kolejnej nieprzyjemniej wymiany zdań, g) nie rozumiem fenomenu picia czystej, piwo także mi nie pasi, h) zresztą mój chłopiec oświecił mnie, że mam słabą głowię, i) nikt nie wpadł na to, żeby kupić jakiś sok dla mnie! j) szampan = rosyjskie wino musujące, które zalatywało mi zmywaczem do paznokci, k) nagła niespodziewana wizyta rodziców, musiałam wszystkich kryć, l) trzy razy zostałam oblana tymże winem i bardzo brzydko pachniałam, m) robiłam za przyzwoitkę, n) w pewnym momencie ci zakochani zniknęli w osobnych pomieszczeniach, o) przyszło trochę ludzi, których nikt nie zapraszał, p)  północy to niektórzy byli tak zalani, że toaścik wznosiliśmy sobie w czworo r) moja przyjaciółka daje mi miłosne rady, a sama chodzi z największym palantem na świecie, s) także o drugiej to ja zmyłam się do domciu, t) a do rana gadałam sobie przez telefon z moim słodkich chłopcem, który był bardzo trzeźwy i mówił do mnie same czułe słówka, u) co nie zmienia faktu, że chyba muszę sobie znaleźć nowych znajomych.
A w poniedziałek to ja piszę sprawdzian z geografii.
A w piątek to ja bawię się z moim słodkim chłopcem, na którego widok to mi jednak rośnie serce.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz