Ja tu chyba coś jeszcze dzisiaj napiszę. Tylko sobie po mandarynkę skoczę.
Kiedyś lubiłam pisać sobie w pamiętniczku, na papierze, ale teraz to już mi się nie chce. Za dużo zapominałam głupich myśli, gdy ciągnęłam jedno zdanie. Ah, jescze sobie podepnę słuchaweczki, takie dostałam bezprzewodówki od mojego tatusia. Coś tam nie działa, nie chce mi się grzebać, a tak bardzo chciałam sobie posłuchać Dogs Unleashed.
Jeszcze jestem bardzo wściekła, a jedyne co dziś robię to krążę w okół telewizora i komputera, w kuchni też troszkę koczuję. Tej geografii to mi się nie chce ruszyć. Głupia jest, przecież nic trudnego być w niej nie może. Chyba niedługo wyjdę z siebie. Johnny już nie jest moim Johnnym, zjebał mi sylwka.
Poczytałabym sobie Ganzer Toma albo coś w tym stylu. Brakuje mi starego ffth. Hej, to już pięć lat, od kiedy się w tym siedzi. A chyba dwa, od kiedy nic się w nim nie robi. Śmiesznie jest, fajnie jest, bardziej milusio, niż na wczorajszym sylwestruniu. Ale co ja ciągle o tym ględzę. Chcę Zeithschtifta i odkryć coś fajnego, nowego. I te słuchawki naprawić, bo właśnie trzymam sobie w łapce jakąś starą płytkę Radiohead. Ah, no i ochoczo to ja bardzo jutro na wyprzedaże sobie wypłynę. Mam na paznokciach niebieski lakier do paznokci z marketu "Ada", który nabyłam latem na wakacjach z moją Olsi. Aww, milusio było wtedy wpierdalać miliony tostów z serem i leżeć całymi dniami na kanapie, czasami sobie wyjść na miasto, na ciuszki, na fotki, pograć sobie w Simsy i pojechać na plażę. Zajebiście dobrze mi jest, gdy sobie takie głupoty piszę. Ha, i jeszcze dostałam esemeska od Adasia.
Jak ja pójdę do tej szkoły, to ja szybko zginę w tym tygodniu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz