31 lipca 2011

honej


Hej, może założę sobie słodkiego bloczka na blogspocie i zostanę drugą Honey? Kusząca ta perspektywa, ale jednak nie, nie chce mi się. Kurde, ja się nawet boję odkrywać siebie na facebooku. Co dopiero dodawać zdjęcia swojej cipki. Ciuchy to ja nawet mam fajne, dużo h&m'u i zary, moja sporotwa szafa pełna adidasów, nike i reeboków, byłby lansiq, c'nie. I tak tego nie noszę. Śpiewać mi się nie chce, playbackiem bym zaszalała. Albo nie, będę taka jak Kenza! Ehhh... ale nie lecę na wakacje do ciepłych krajów co miesiąc i nie jestem z Maroka. Kurde, jestem z Polski i się uczę w liceum. Hmm... czy ta Kenza nie studiuje? Nie ma czasu, cały czas pisze bloga, przecież to jest zrozumiałe...
Ale co ja pieprzę, teraz mój blożek. Za oknem jest jakaś paskudna jesień, żyć się nie chce... Pisać trochę też. Dzisiaj nie będzie już wielkich myśli, będzie moje życie, zabawnie. No więc wstałam trochę przed piętnastą, bo obudził mnie telefon. Potem poszłam do kościoła. To było takie budujące, od razu poczułam się wartościowszym człowiekiem! WINGS UP! Nie poddawajcie się nigdy i dążcie do swoich marzeń! Gdy wróciłam do domu to poszłam zrobić kupę i napisałam esemesa do mojego M.  Potem poszłam na zakupy do H&M, bo jest wyprzedaż i się okupiłam w workowate ciuchy, bo ja zarabiam więcej niż moi rodzice. Teraz pakuję się, bo mam rano pociąg do Mielna, jadę na melanż! Love yall!
O kurwa, naprawdę. Jak można pisać takie coś. Niestety nie mam czasu na pisanie słodkiego bloga, bo mam zamiar zostać inżynierem, a nie słodką gwiazdeczką. Nie nadaję się, nie uwielbiam Warszawy, ja z Poznania jestem. I nawet nie lubię muzyki komercyjnej, nie chyba że ktoś ma niezły głos. Honey go nie ma. Honey ma takich fanów, którzy nawet nie potrafią wypowiedzieć jej pseudonimu :).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz