Pada deszcz, nic nowego, ale kurde, co jest z tym latem w ogóle. Na dworze jak zwykle ponuro, ale ja jestem kolorowa, bo noszę zwiewne sukienki, które nadawały by się gdzieś do noszenia w jakiś śródziemnomorskich klimatach, a nie w Polsce. Mam pomalowane paznokcie, każdy na inny kolor i tatuaże z henny na plecach, haha. W słuchawkach Lykke Li, jest impreza. A tak nawiasem to wczoraj na zakupach wyhaczyłam jadowite zielone pióro Parkera za dychę, jaram się i piszę sobie piękne rzeczy, takie jak te, ze jutro wbija do mnie Olsi i będzie balanga przez cały tydzień i we wtorek jest wielka nocka filmowa u mnie w salonie i zbiera się cały mój milion kuzynów! O matko, jak ja się cieszę, że ich mam! Najlepsza zabawa jest zawsze z nimi, a nie z jakimiś tam przyjaciółmi na tydzień. A tak naprawdę tym razem będzie nas tylko sześciu, bo reszta smaży się na plaży w jakimś europejskim kurorcie. Będzie epicko, już to czuję ;).
Znacie jakieś dobre horrory?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz