Zaćpałam się lakierem do paznokci i teraz mam stresa. Nie wiem przed czym. Ale jestem strasznie zdenerwowana. What is wrong? Nie wiem. Pojutrze mam sprawdzian z fizyki, z której nawet mi dobrze idzie, ale jakoś ciężko mi się robi te zadania z ruchu w dwóch wymiarach. Pojutrze czeka mnie też bieganko na wuefie, a ja mam mega stresora, bo zrezygnowałam z biegania w kadrze, bo mi się nie chciało i nie mogę się teraz zbłaźnić; jednakże kondycję mam zerową. Ale ma padać. Jutro prawdopodobnie wyskoczy jakaś kartkówka z matmy, ale lajtowo, bo materiał jest prosty. Ah, kartkówka z biologii, ale pani profesor z pewnością zapomni i to przecież tylko jeden temat z genetyki. Jak dostanę buta z tej fizy to sobie poprawię przecież. Będzie mi smutno, bo chcę wyjść na koniec semestru przynajmniej na dobrą czwórę, a to dość duże wyzwanie przy mojej tendencji do obiboczenia się i bujania w chmurach. No ale trudno. W domu dobrze. Grzeczna jestem.
Aaaaa, serducho mi łomocze.
Johnny poleciał dzisiaj do Budapesztu.
K*, a jak się samolot rozbił?
:(
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz