Na nowo oswoić zwierza. Nie bać się. Nie płakać. Dbać o włosy. Przyzwyczaić się do bólu głowy. Nie złamać się. Żyć szybko.
Ostatnio wszystko jest takie trudne, chociaż tak bardzo chcę. Zawsze być górą; może się nie da? Jeśli pokazanie, że jestem mała i słaba coś da, zrobię to. Bo nie mam siły i po prostu się boję. Ciągły szum w głowie i niewiara, nic się nie kończy, nic nie zaczyna, ja jako najwyższa istota. Wszędzie alkohol, cynizm, spłaszczony intelekt. Ale ja lubię tonąć w absurdzie i nic nie pamiętać. Byłam w kościele i bardzo śmieszyło mnie jak ksiądz pieprzył o wartościach nie umiejąc posłużyć się poprawną skladnią. Chwila na sarkazm, potem na smutek i marzenia, marzenia o zapachach. Za mało jem, za mało ważę i ciągle mi zimno. Skrada się za mną choroba, obgaduje mnie za plecami. Chory mózg w chorym ciele, przeplatany nową materią, samopoczętą. Tęsknię za sztuką, za ciepłem, za obiektywami, tak bardzo, tak mocno.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz